Autor : Agnieszka Jackowska
2024-10-28 13:31
Październik to miesiąc, w którym mówimy o profilaktyce raka piersi u kobiet. Listopad to czas, gdy przypominamy mężczyznom o tym, by badali prostatę. O to, co zrobić, by Polacy nie unikali badań i dbali o zdrowie cały rok, Aleksandra Kurowska, redaktor naczelna portalu Cowzdrowiu pyta Marka Augustyniaka, wiceprezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i dr n. med. Tomasza Maciejewskiego, dyrektora Instytutu Matki i Dziecka.
Czy lekarze POZ mogliby częściej namawiać pacjentów do profilaktyki, jak wykorzystać do niej badania medycyny pracy i czy mammobusy mogłyby zostać wykorzystane nie tylko do mammografii? Wiceprezes NFZ Marek Augustyn (na zdjęciu po lewej - red.) i dyrektor Instytutu Matki i Dziecka dr n. med. Tomasz Maciejewski (po praweej - red.) opowiadają o tym, jakie widzą szanse na przyszłość, jeśli chodzi o kwestie zapobiegania chorobom i dbania o zdrowie przez Polaków.
Aleksandra Kurowska: Choć oczywiście przez cały rok należy poruszać te tematy, to październik jest miesiącem, w którym mówimy o profilaktyce i zdrowiu kobiet, a listopad poświęcony jest profilaktyce mężczyzn. Przy okazji mówi się też o tym, że Polacy za rzadko się badają. Panie prezesie, czy NFZ ma jakiś pomysł, jak to zmienić?
Marek Augustyn, wiceprezes NFZ: Rzeczywiście statystyki nie są zbyt optymistyczne. Oznacza to, że powinniśmy działać. Być może warto skierować strumień finansowy w inną stronę i pomyśleć nad inną ścieżką dotarcia do osób, które chcemy namówić na profilaktykę.
Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.
A są jakieś konkretne propozycje rozwiązań?
MA: Jedną z takich możliwości jest wprowadzenie szeroko pojętej profilaktyki dotyczącej medycyny pracy. Jest to duża szansa, ponieważ w ciągu roku 5 mln pracowników musi udać się na badania. Jest to doskonała próba screeningowa, z której w mojej opinii należy skorzystać.
A.K.: Panie dyrektorze, do Pana trafiają głównie kobiety. Część z nich niestety z już zaawansowanym stanem chorobowym. Co można by było zmienić, z Pana perspektywy, aby trafiały do gabinetu wcześniej albo najlepiej – w ogóle nie trafiały, bo np. wykrywalibyśmy niektóre problemy ze zdrowiem na takim etapie, że do szpitala wysokospecjalistycznego kobiety nie musiałyby dotrzeć?
Dr n. med. Tomasz Maciejewski, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka: Przypomnę Państwu zasadę ze starożytnych Chin: rodzina płaciła lekarzowi, jeśli nie chorowała, a jak zaczynała chorować, to przestawała mu płacić. Myślę, że my powinniśmy przede wszystkim wyjść z tym, żeby dochód POZ-u zależał m.in. od profilaktyki, jaką stosuje, do jakiej zachęca, na ile aktywnie promuje działania profilaktyczne wśród swoich pacjentów. A każdy z nas zgłasza się do swojego lekarza rodzinnego i jest pod jego opieką. To jest pierwszy pomysł.
AK: A drugi?
Drugi, to zaczynanie edukacji zdrowotnej już na etapie przedszkola. A następnie jej kontynuacja w szkole. Na szczęście w szkole mają się pojawić lekcje o zdrowiu. To jest według mnie dobra metoda, bo jeśli nauczymy dzieci dbania o zdrowie i nieprowadzenia działań antyzdrowotnych wobec samych siebie, to i jako dorośli będą z tego korzystać. Choć do dorosłych też musimy docierać i namawiać, by dbali o swoje zdrowie i korzystali z możliwości badań, które pozwolą nam na wczesne wykrycie chorób. A do tego korzystać z zinstytucjonalizowanych możliwości profilaktycznych działań. Nie chodzi tylko o szczepienia.
Świetnym pomysłem są np. mammobusy i może warto by w nim pobierać cytologię, a może jeszcze szczepić przeciwko HPV. Mamy obecnie wiele możliwości, już nawet pomijając narzędzie komunikacji, jakim są w tej chwili szeroko pojęte media.
A.K.: NFZ w dużej mierze wykonuje to, co zarządzi MZ. Jak Pan widzi usprawnienie niektórych rzeczy? Kontynuując podjęty przez Pana dyrektora wątek szerszego wykorzystania mammobusów, zastanawiam się nad wykorzystaniem innych zawodów medycznych i absolwentów np. kierunku zdrowie publiczne. Bo do POZ prawie każdy z nas jest zapisany, ale zwłaszcza w sezonie infekcyjnym, lekarze mają po kilkudziesięciu pacjentów dziennie i brakuje im czasu na to, by jeszcze namawiać każdego z nich do profilaktyki.
M.K.: Mówiłem o nowych ścieżkach dotarcia. Niewątpliwie jest to potencjał, który należałoby wykorzystać, szczególnie jeśli chodzi o planowanie dalekosiężnej polityki zdrowotnej.
A.K.: Czyli co w tym roku? Panie prezesie, prosimy o komunikat dla mężczyzn.
M.K.: W październiku nosimy wstążki, a w listopadzie zamieniamy je na wąsy i mówimy o profilaktyce dotyczącej raka prostaty. I niech będzie przesłanie na przyszły miesiąc.
A.K.: Panie dyrektorze?
T.M.: Jeżeli większość Pań ma czas pójść do fryzjera, to równie dobrze powinny mieć czas pójść się zbadać. Porównajmy długofalowe skutki tych dwóch wyjść z domu i wybierzmy to właściwe.
Przeczytaj też:
Dr Żołnierek o raku pęcherza. Dwa proste badania mogą uratować życie
Partnerzy serwisu