Autor : Marcin Powęska
2026-08-06 09:30
Pełny pęcherz, usuwanie śluzu czy specjalny sposób wprowadzania zarodka mają zwiększać szanse na powodzenie in vitro. Najnowszy przegląd badań studzi jednak nadzieje. Nie ma wiarygodnych dowodów, że te popularne metody rzeczywiście pomagają zajść w ciążę.
Transfer zarodka do macicy to ostatni i jeden z najbardziej delikatnych etapów zapłodnienia pozaustrojowego. Ciążą kończy się ok. 1/3 takich transferów. Kliniki próbują więc poprawiać wyniki, stosując różne dodatkowe zabiegi przygotowawcze. Nie wszystkie są takie same. W jednej placówce pacjentka może usłyszeć, że powinna przyjść z pełnym pęcherzem, a w innej takie przygotowanie nie będzie wymagane. Część różnic wynika bardziej ze zwyczajów i doświadczeń lekarzy niż z konkretnych danych.
Autorzy przeglądu Cochrane przeanalizowali 11 badań, w których uczestniczyły łącznie 2524 kobiety. Ocenili 3 sposoby przygotowania do transferu zarodka.
Pierwszym było wypełnienie pęcherza, które może ułatwić wprowadzenie cienkiego cewnika do macicy. Drugim - usunięcie śluzu z szyjki macicy. Trzecia metoda polegała na wcześniejszym umieszczeniu zewnętrznej części cewnika, a następnie przeprowadzeniu przez nią cieńszego elementu z zarodkiem.
W żadnym przypadku nie znaleziono wiarygodnych dowodów na zwiększenie szans na ciążę. Nie oznacza to, że metody na pewno nie działają, ale zebrane wyniki na to nie wskazują.
Obecna praktyka często opiera się na lokalnych procedurach, preferencjach lekarzy i wieloletnich przyzwyczajeniach. Innymi słowy, niektóre rozwiązania przyjęły się w klinikach, zanim naukowcy zdołali rzetelnie sprawdzić ich skuteczność.
Dane dotyczące skutków ubocznych również są skromne. Pełny pęcherz i usuwanie śluzu uważa się za bezpieczne, choć mogą powodować dyskomfort. Zbyt gwałtowne oczyszczanie szyjki macicy może też doprowadzić do niewielkiego krwawienia.
To pytanie ma znaczenie również dla polskich pacjentów. W samym 2024 r. w ramach rządowego programu in vitro przeprowadzono 7108 transferów wcześniej zamrożonych zarodków. Nie jest to pełna liczba wszystkich transferów wykonanych w kraju, ponieważ statystyka obejmuje tylko zarodki utworzone przed uruchomieniem programu.
Skala leczenia szybko rośnie. Do stycznia 2026 r. dzięki finansowanemu przez państwo programowi urodziło się ponad 10 tys. dzieci, a liczba uzyskanych ciąż klinicznych przekroczyła 23,6 tys. Procedury realizuje 58 ośrodków. Przy takiej skali nawet drobne różnice w sposobie przygotowania do transferu dotyczą tysięcy pacjentek, dlatego potrzebne są jasne zalecenia oparte na rzetelnych badaniach, a nie wyłącznie na zwyczajach poszczególnych klinik.
Transfer zarodka jest trudny do badania, ponieważ jego powodzenie w dużej mierze zależy od doświadczenia osoby wykonującej zabieg. Trudno również przekonać pacjentki, by zgodziły się na losowy wybór metody, kiedy w grę wchodzi potencjalna ciąża. Autorzy podkreślają, że 16 lat badań nadal nie przyniosło rozstrzygającej odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące tego etapu in vitro.
Czytaj także:
Co z zarodkami samotnych kobiet? RPO pisze do MZ
Zespół policystycznych jajników ma nową nazwę. Stara była myląca