Autor : Magdalena Gajownik
2026-05-22 16:42
Ponad 20 ratowników medycznych stanęło przeciwko kierownictwu stacji pogotowia po tym jak usłyszeli, że zamiast etatu muszą przejść na kontrakty cywilnoprawne. Pracownicy domagają się dalszego zatrudnienia na etatach i zapowiadają interwencję Państwowej Inspekcji Pracy
O problemie poinformował Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych w mediach społecznościowych. Chodzi o przyszłość ponad 20 ratowników, którym kończą się umowy na czas określony i którzy liczyli na dalsze zatrudnienie na etatach, jednak z ich relacji wynika, że zamiast tego pojawiła się sugestia, albo wręcz przymus przejścia na kontrakty cywilnoprawne. „Przejdźcie na kontrakty (B2B/zlecenie) albo odchodzicie” - czytamy w komunikacie. Ratownicy twierdzą, że od dłuższego czasu bezskutecznie próbują dowiedzieć się o swojej przyszłości zawodowej i według nich przeciąganie decyzji ma doprowadzić do sytuacji, w której pracownicy zostaną zmuszeni do zaakceptowania samozatrudnienia albo odejścia z pracy.
Ratownicy twierdzą, że kierownictwo odmawia etatów, ponieważ ci którzy je mają dezorganizują pracę korzystając ze swoich ustawowych praw, czyli zwolnień lekarskich i dni wolnych z tytułu honorowego krwiodawstwa i w efekcie są problemy z ułożeniem grafików. Sami zainteresowani odrzucają takie tłumaczenia uważając, że problem leży raczej po stronie zarządzania personelem i planowania obsady zespołów. Ratownicy przekonują, że niezależnie od tego czy pracowaliby na etacie, czy na kontrakcie to ich codzienna praca wyglądałaby dokładnie tak samo. Nadal jeździliby w tych samych zespołach według grafików ustalanych przez pracodawcę i pod nadzorem przełożonych. Właśnie dlatego część z nich uważa, że wypychanie pracowników na samozatrudnienie może budzić poważne wątpliwości prawne. Zapowiadają więc zgłoszenie sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy, która miałaby ocenić czy takie rozwiązanie jest zgodne z przepisami.
Czytaj także: