• Najnowsze
  • Pacjenci
  • Pracownicy medyczni
  • POZ i AOS
  • Finanse
  • Leki
  • Wyroby medyczne
  • Kultura
  • Wideo i podcasty

Ratuje przed nagłą śmiercią sercową, ale wciąż poza koszykiem

Autor : Magdalena Gajownik

2026-03-13 15:35

Nagły zgon sercowy może zabić w ciągu kilkudziesięciu minut – często zanim pacjent zdąży trafić do szpitala. W Polsce każdego roku z tego powodu umiera ok. 50 osób na 100 tys. mieszkańców. Lekarze podkreślają jednak, że istnieje technologia, która może ochronić pacjentów w najbardziej krytycznym momencie – kamizelka defibrylująca. W Polsce jest ona dostępna, ale nadal nie znajduje się w koszyku świadczeń gwarantowanych. Podczas debaty pt.: „Kamizelka defibrylująca w systemie opieki zdrowotnej” - aktualne możliwości zabezpieczenia pacjentów w Polsce przed nagłym zgonem sercowym - kardiolodzy i organizacje pacjentów apelowali do Ministerstwa Zdrowia o pilne zmiany.

Nagły zgon sercowy stanowi jedną z najczęstszych przyczyn śmierci o podłożu kardiologicznym – mowa aż o 50 zgonach na 100 tys. osób. Może nastąpić w ciągu zaledwie godziny od pojawienia się pierwszych objawów. Kamizelka defibrylująca w wielu przypadkach może uratować pacjentów w tym najbardziej niebezpiecznym momencie. Prof. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu, tłumaczył, że nagły zgon sercowy następuje bardzo szybko i często bez wcześniejszego ostrzeżenia.

– Mamy coś takiego w medycynie jak nagły zgon i to jest zgon, który pojawia się w ciągu 24 godzin od wystąpienia objawu. Natomiast nagły zgon sercowy, czy nagły zgon arytmiczny, to jest jednostka, która przebiega zdecydowanie szybciej, dlatego że uznajemy, że zgon następuje w ciągu godziny od początku objawu.(…) Poza szpitalne zatrzymanie krążenia powoduje to, że przeżywa mniej niż 10 proc. chorych – podkreślił prof. Mitkowski

Część pacjentów udaje się uratować dzięki szybkiej reakcji otoczenia, defibrylatorom publicznym i sprawnemu systemowi ratownictwa medycznego. Mimo to statystyki są nadal bardzo niepokojące, a ryzyko nagłego zgonu sercowego jest szczególnie wysokie u osób z chorobą niedokrwienną serca i niewydolnością serca. Istnieje grupa chorób, które nie powodują zaburzeń hemodynamicznych – serce pracuje w nich pozornie prawidłowo, jednak defekty dotyczą kanałów jonowych - schorzenia te, określane jako kanałopatie (m.in. zespół wydłużonego QT, zespół krótkiego QT, zespół Brugadów czy wielokształtny częstoskurcz komorowy zależny od katecholamin), często ujawniają się dopiero w postaci nagłego zgonu sercowego.

– Na pewno zupełnie inaczej wygląda to w 2026 r. niż w roku 2000. Rozwój metod farmakologicznych i innych metod leczenia oraz nasza wiedza dotycząca tych jednostek chorobowych dramatycznie się poprawiły. Czasami jednak diagnostyka wymaga dłuższego czasu, ponieważ ryzyko szacujemy na podstawie rozpoznania klinicznego, a to wymaga wykonania wielu badań, np. rezonansu magnetycznego, angiografii tętnic wieńcowych czy badań genetycznych, na których wyniki często trzeba poczekać – mówił prof. Mitkowski.

Kamizelka defibrylująca – ochrona w najniebezpieczniejszym czasie

Kamizelka defibrylująca to urządzenie, które pacjent zakłada pod ubranie, bezpośrednio na ciało. Kamizelka monitoruje rytm serca przez całą dobę i w razie groźnej arytmii ostrzega pacjenta i otoczenie oraz automatycznie wykonuje defibrylację, ratując życie.

– Od momentu zatrzymania krążenia do utraty przytomności mija między 15 a 30 sekund. Po 30 sekundach zaczynają się zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym, które po 2 do 5 minut stają się przynajmniej częściowo nieodwracalne – wyjaśniał prof. Mitkowski.

Do tej pory podstawową metodą ochrony pacjentów przed nagłym zgonem sercowym było wszczepianie pod skórę kardiowertera-defibrylatora – urządzenia implantowanego na stałe. Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że ryzyko wystąpienia groźnych arytmii często ma charakter przejściowy, natomiast decyzja o wszczepieniu implantu na całe życie może wiązać się z różnymi powikłaniami i długotrwałymi obciążeniami dla pacjenta oraz systemu opieki zdrowotnej. Właśnie dlatego kamizelka defibrylująca może być rozwiązaniem przejściowym.

– Jeżeli mamy jasno pokazany problem tego okna czasowego, w którym pacjenta trzeba zabezpieczyć, to rozwiązanie w postaci kamizelki defibrylującej pozwala zyskać czas potrzebny na diagnozę i leczenie oraz podjęcie świadomej decyzji, czy implant rzeczywiście jest konieczny – wyjaśnił prof. Maciej Sterliński z Centrum Zaburzeń Rytmu Serca w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie.

– To terapia skierowana do bardzo szczególnej grupy pacjentów – z jednej strony o bardzo wysokim ryzyku nagłego zgonu sercowego, a z drugiej takich, u których to ryzyko może być przejściowe i może się zmniejszyć po leczeniu – mówił prof. Marcin Grabowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Kamizelka daje czas na optymalizację leczenia farmakologicznego, na poprawę funkcji serca i na wykonanie pełnej diagnostyki. Dopiero po tym okresie możemy ocenić, czy pacjent rzeczywiście potrzebuje stałego implantu – dodał.

Polskie wyniki leczenia są bardzo dobre

Dane z polskich obserwacji pokazują, że metoda jest stosowana racjonalnie i skutecznie. Po zakończeniu terapii z użyciem kamizelki defibrylującej decyzję o rezygnacji z wszczepienia stałego defibrylatora podejmuje się u ok. 55 proc. pacjentów, a odsetek wyładowań ratujących życie to ok. 2,6–2,9 proc., co potwierdza, że do tej formy zabezpieczenia kwalifikowani są rzeczywiście chorzy znajdujący się w grupie podwyższonego ryzyka. Podobne wnioski wynikają z analiz ekonomicznych. Prof. Mitkowski podkreślił, że koszt zastosowania kamizelki jest niższy niż próg opłacalności przyjęty w Polsce.

– Próg opłacalności wynosił ok. 240 tys. zł za uratowanie jednego życia. W przypadku kamizelki analiza koszt-efektywność wynosiła nieco ponad 100 tys. zł, a analiza koszt-użyteczność ok. 130 tys. zł, czyli 40 proc. poniżej progu uznawanego w Polsce za opłacalny – tłumaczył.

Mimo pozytywnych wyników i rekomendacji ekspertów kamizelka defibrylująca nadal nie jest standardowym i gwarantowanym świadczeniem finansowanym przez państwo. Prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego mówił o tym, że obecnie szpitale muszą najpierw ponosić koszty leczenia, a dopiero później ubiegać się o ich zwrot.

– Utrzymywanie sytuacji, w której szpital musi podjąć ryzyko zapłacenia za produkt, a dopiero później zwrócić się o refundację, nie jest właściwą sytuacją w systemie ochrony zdrowia. Nie wszystkie placówki mogą sobie na to pozwolić – mówił prof. Gierlotka.

Eksperci szacują, że potencjalnie z tej terapii mogłoby korzystać nawet ok. tysiąca pacjentów rocznie. O zmianę przepisów apelują także organizacje pacjenckie.

– Pacjenci są zaniepokojeni, bo kamizelka jest jednym z elementów, który gwarantuje bezpieczeństwo. Jeśli nie możemy skorzystać z terapii, która jest celowana i opłacalna, mamy prawo obawiać się, że nie mamy dostępu do optymalnych metod ratujących życie – apelowała Agnieszka Wołczenko ze Stowarzyszenia EcoSerce.

- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że kamizelki ratują życie i powinny być dostępne. Miałam młode kobiety po porodzie czy pacjentów po zawałach, którzy wychodzili ze szpitala z kamizelką i dzięki temu mogli bezpiecznie funkcjonować – mówiła prof. Janina Stępińska, przewodnicząca Krajowej Rady Kardiologicznej.

Wniosek już ponad dwa lata temu uzyskał pozytywną opinię i rekomendację Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, co jest jednym z kluczowych etapów w procesie refundacyjnym. Eksperci wskazują, że kolejnym krokiem powinno być wprowadzenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych, najlepiej jako świadczenia ambulatoryjnego. Paneliści przyznali, że z resortu zdrowia płyną sygnały o przychylności wobec tego rozwiązania i trwają prace nad odpowiednim modelem finansowania, w czym mają pomóc także dane z polskiego rejestru stosowania tej terapii. Na początku marca 17 organizacji zrzeszonych w Porozumieniu Organizacji Kardiologicznych wystosowało apel do Ministerstwa Zdrowia o przyspieszenie prac nad włączeniem kamizelki do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Czytaj także:

Nowe badanie: Leki GLP-1 mogą chronić serce po zawale

Jaki sport jest zdrowy dla serca? Prof. Krzysztof Milewski wyjaśnia

#kamizelka #defibrylująca #refundacja #zgon #sercowy
Udostępnij Tweet Udostępnij
Card image cap
Magdalena Gajownik

Komentarze

OSTATNIE WPISY

Trump chce pomóc w walce z dżumą, GIS odradza podróże do Rosji
Czytaj więcej...
Finansowanie badań medycznych pod znakiem zapytania. Jest apel
Czytaj więcej...
NFZ dokłada 333 mln zł na leczenie. Kto dostanie najwięcej?
Czytaj więcej...
Leki z listy TLI: dla ilu wnioskowano o refundację, a ile ją dostało?
Czytaj więcej...
Jeden lekarz, trzy szpitale. Kto pierwszy wdroży nowe zasady?
Czytaj więcej...
Bezpieczny azyl pod Lindleya. Szpital WUM zyska nowoczesny schron
Czytaj więcej...
Dr Klaudia Rogowska na czele Śląskiego Centrum Chorób Serca
Czytaj więcej...
Kiedy wraca odporność po przeszczepie? Da się to zmierzyć
Czytaj więcej...
Wydarzenia w ochronie zdrowia: 6 października 2026 r.
Czytaj więcej...
Zmiany w pracy medyków: Lewiatan apeluje o ponowne analizy
Czytaj więcej...
Leki na receptę bez wizyty w aptece? Czechy szykują zmianę
Czytaj więcej...
MZ rozszerza zespół ds. chirurgii robotycznej. Kto dołącza?
Czytaj więcej...

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA !

Partnerzy serwisu

BMS Novartis Roche Sanofi Swixx
Libre Vertex
  • twitter / CO W ZDROWIU
  • facebook / CO W ZDROWIU
  • LinkedIn / CO W ZDROWIU

    Szybkie Linki


  • Regulamin

  • Polityka prywatności

  • Aktualności

  • Kontakt

    KONTAKT

  • COWZDROWIU.PL
  • Siedziba redakcji
  • 00-491 Warszawa
    ul. M. Konopnickiej 3 lokal 2

© 2020 Wykonanie Mirit.pl