Autor : Magdalena Gajownik
2026-05-07 10:53
Polska ochrona zdrowia coraz mocniej zderza się z demografią, finansową niewydolnością i narastającymi problemami organizacyjnymi. Jakie wnioski płyną z posiedzenia Rady Zdrowia przy Prezydencie RP?
6 maja posiedzenie Rady Zdrowia przy Prezydencie RP było poświęconego wpływowi demografii na finansowanie i organizację systemu, a przy jednym stole zasiedli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia i eksperci zajmujący się zdrowiem publicznym. To było drugie posiedzenie Rady (pierwsze, inaugurujące było w styczniu br.), które i tym razem miało pokazać skalę problemów w ochronie zdrowia. Spotkanie prowadzili prof. Piotr Czauderna, doradca Prezydenta RP i gen. prof. Grzegorz Gielerak.
Jeszcze dwie dekady temu osoby po 60. roku życia stanowiły 17,2 proc. populacji, dzisiaj to już ponad jedna czwarta obywateli, a szacunki wskazują, że do 2060 r. seniorzy będą stanowić prawie 40 proc. społeczeństwa. To właśnie starzenie się społeczeństwa jest jednym z najważniejszych czynników destabilizujących dzisiaj system, ponieważ oznacza wzrost potrzeb zdrowotnych przy jednoczesnym spadku liczby osób aktywnych zawodowo, które ten system finansują poprzez składki. To co wybrzmiało na posiedzeniu, to to, że model finansowanie oparty głównie na składce zdrowotnej przestaje być wystarczający, bo jeszcze w 2023 r. składki zdrowotne odpowiadały za 95 proc. przychodów Funduszu, w 2024 r. było to już 87 proc., a w 2025 r. - 80 proc., a więc różnicę musi coraz mocniej pokrywać budżet państwa. Dotacja podmiotowa dla NFZ wzrosła z symbolicznych 200 mln zł w 2023 r. do niemal 14,8 mld zł rok później, by w 2025 r. osiągnąć poziom prawie 33 mld zł. Taki model - zdaniem ekspertów - może być trudny do utrzymania w dłuższej perspektywie, szczególnie jeśli gospodarka zacznie zwalniać lub pojawią się kolejne presje budżetowe.
Cały czas niepewna jest sytuacja szpitali powiatowych, które w małych miejscowościach i na wsiach są podstawowym i często jedynym miejscem leczenia. Według przedstawionych analiz 91 proc. tych placówek notuje straty, a całkowite zadłużenie sektora zdrowia to już około 25 mld zł. Prognozowany deficyt NFZ na ten rok - około 23 mld zł, a dodatkowo placówki nadal czekają na rozliczenie ponad 4,5 mld zł świadczeń ponadlimitowych. Jeden kryzys bezpośrednio wywołuje drugi, bo większe ryzyko utraty płynności finansowej to ograniczania świadczeń planowych i pogłębiania regionalnych nierówności w dostępie do leczenia.
Zmiany demograficzne przekładają się na opiekę okołoporodową, ponieważ spadek liczby urodzeń z 345 tys. w 2020 r. do 231 tys. w zeszłym roku doprowadził do ograniczania liczby porodówek, których w tym czasie ubyło już kilkadziesiąt (z 370 funkcjonujących placówek zostało 306). To z kolei jak efekt domina wymusza reorganizację całego modelu opieki nad kobietami ciężarnymi, zwłaszcza na terenach oddalonych od dużych miast. Ministerstwo Zdrowia próbuje odpowiadać na te wyzwania poprzez rozwój opieki położnych, nowe świadczenia dla powiatów bez oddziałów położniczych i przygotowywanie rozwiązań dotyczących Domów Narodzin i porodów domowych, ale to nadal za mało. MZ przypomniało, że świadczenia związane z przyjęciem porodu i opieką nad noworodkiem są świadczeniami nielimitowanymi.
Wprowadzenie stawek degresywnych - czyli mechanizmu w którym kolejne badania wykonywane ponad określony poziom kontraktu są opłacane przez NFZ według niższych stawek - ma z perspektywy płatnika ograniczyć rosnące koszty i bardziej racjonalnie zarządzać wydatkami, ale problem w tym, że dla szpitali i placówek diagnostycznych może to oznaczać coraz mniejszą opłacalność wykonywania dużej liczby procedur ponad zakontraktowany limit. W praktyce pacjenci mogą więc mocniej odczuć wydłużające się kolejki do tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, kolonoskopii i gastroskopii, czyli badań kluczowych przede wszystkim dla szybkiego wykrywania nowotworów i chorób przewlekłych. Choć resort zdrowia przekonuje, że zmiany mają przede wszystkim uporządkować system i poprawić efektywność wykorzystania diagnostyki to środowisko medyczne ostrzega, że źle wyważony mechanizm może uderzyć bezpośrednio w pacjentów.
Podczas posiedzenia przewodniczący Rady Zdrowia prof. Piotr Czauderna wręczył powołania dla dwóch nowych członków: Wojciecha Łuczaja oraz Wojciecha Zawalskiego.
fot.Grzegorz-Jakubowski/KPRP
Czytaj także: