Autor : Agnieszka Paculanka
2026-03-23 17:04
- Rzadsze podawanie leku zwiększa komfort życia leczonych pacjentów i umożliwia kolejnym chorym skorzystanie z programu lekowego. Uwalnia też zasoby systemu, skracając kolejki do okulistów - mówi prof. dr hab. n. med. Robert Rejdak.
O tym, jakie wnioski płynął z niedawno opublikowanej pracy „Wielowymiarowa ocena potencjalnego wpływu dostępności faricimabu na dostępność leczenia chorób siatkówki w systemie opieki zdrowotnej w Polsce” rozmawiam z prof. dr hab. n. med. Robertem Rejdakiem, okulistą, kierownikiem Katedry i Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezesem Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich.
Agnieszka Paculanka: Dlaczego tak ważne jest szukanie nowych rozwiązań w okulistyce?
Prof. Robert Rejdak: W okulistyce, tak jak w wielu innych dziedzinach medycyny, coraz wyraźniej widać, że wzrost liczby pacjentów jest szybszy niż przyrost lekarzy. W naszej specjalności, na podstawie zebranych danych już wiemy, że przez następną dekadę liczba okulistów będzie w zasadzie stała, a liczba pacjentów będzie mocno liniowo wzrastała. Wiemy też, że już dzisiaj w kolejkach Narodowego Funduszu Zdrowia czeka pół miliona osób.
Gdy więc zestawimy ze sobą te informacje - rosnąca liczbę pacjentów, stałą liczbę specjalistów i już wąskie gardło w postaci kolejek do leczenia - staje się oczywiste, że musimy szukać nowych rozwiązań organizacyjnych, by podołać temu wyzwaniu. W wielu przypadkach, jak choćby w diagnostyce, na pewno będzie nam z pomocą przychodzić telemedycyna i rozwiązania cyfrowe, ale też coraz bardziej nowoczesne leki. Wpływ tych ostatnich, a właściwie jednego z nich, na dostępność leczenia badaliśmy w niedawno opublikowanej pracy.
Co skłoniło Pana do podjęcia tego tematu?
Jako lekarz praktyk, szef kliniki, ale także prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich, zajmuję się od lat nie tylko leczeniem poszczególnych chorób, ale też jestem żywo zainteresowany organizacją działania systemu od poziomu szpitala, poprzez makroregion na skali kraju kończąc. To powód, dla którego od wielu lat jestem aktywny w różnych ciałach doradczych, które wspierają działania konsultanta krajowego, profesora Marka Rękasa i gremiach współpracujących m.in. z NFZ. Bardzo interesuje mnie wpływ nowych technologii, nowych rozwiązań terapeutycznych na system. Stąd postanowiłem, w oparciu zarówno o techniki symulacji statystycznych, jak i ogólnodostępne dane epidemiologiczne oraz informacje pochodzące z NFZ, zestawić koszty prowadzenia programu lekowego leczenia chorób plamki i dostępność do tego programu lekowego dzisiaj, jak również przewidzieć, jak będzie się kształtowała polityka zdrowotna w zakresie leczenia chorób plamki w naszym kraju przez następną dekadę.
Dlaczego akurat ta choroba stała się przykładem, który jest omawiany w publikacji?
W przypadku chorób plamki mamy dużą liczbę chorych, program lekowy i nowoczesny lek, czyli te elementy, które chcieliśmy ze sobą zestawić i porównać w czasie. Mamy też ograniczoną liczbę świadczeniodawców, która nawet jeśli wzrasta, to naprawdę bardzo powoli i dużo wolniej niż liczba pacjentów, którzy oczekują na iniekcje doszklistkowe.
Ile więc osób choruje i ile jest w programie lekowym i jak te liczby będą się kształtowały za 10 lat?
W tej chwili liczba pacjentów zbiorczo chorujących na choroby plamki (wysiękową postać AMD i na cukrzycowy obrzęk plamki) oscyluje w okolicach 180-200 tys. Wiemy, że liczby te przez najbliższe 10 lat mogą wzrosnąć o ok. 15 proc. Natomiast w samym programie lekowym w tej chwili jest 57 tys. pacjentów i oceniamy, że w założonym przez nas okresie najbliższych 10 lat z pewnością przekroczy 110 tys. osób. To naprawdę duża grupa pacjentów.
A jak zmieniło się leczenie?
Gdy pojawiły się iniekcje doszklistkowe w leczeniu chorób plamki, pacjenci zgłaszali się na podanie leku co miesiąc. Teraz, dzięki nowoczesnym lekom, te odstępy są dużo dłuższe - w tej chwili możemy nawet leczyć pacjentów z odstępami czteromiesięcznymi. Ta zmiana częstotliwości znacząco wpłynęła na profil naszych pacjentów i ich komfort życia. To są osoby samodzielne, już nie tak bardzo skazane na opiekę osób trzecich czy systemu. Jest to też kolejny dowód na to, że nowe formy terapii naprawdę zdają egzamin.
Jakie więc korzyści możemy odnosimy z wdrażania nowych technologii lekowych w okulistyce?
Ta praca wskazuje jednoznacznie, że wprowadzenie najnowszych leków, np. takich jak faricimab poprawi dostępność do leczenia okulistycznego. Zmniejszenie częstotliwości wstrzyknięć, to rzadsze wizyty pacjentów. Dzięki temu możemy przyjmować więcej pacjentów - zarówno tych z chorobami plamki, jak i innymi problemami okulistycznymi, więc kolejki - czy to na wizyty pierwszorazowe czy kolejne - ulegają skróceniu. Można więc postawić wniosek, że wprowadzanie tego typu nowej technologii lekowej poprawia i zwiększa wykorzystanie zasobów systemu, jednocześnie zmniejszając presję na infrastrukturę opieki zdrowotnej.
Symulacja, którą przeprowadziłem, zakłada, że jeśli byśmy prowadzili leczenie w oparciu o te najnowsze leki, np. faricimab, to możemy się liczyć, że w przeciągu 10 lat będziemy mogli nawet co roku wprowadzać o 10 000 pacjentów więcej do leczenia, co bardzo poprawia nam dostęp do tej terapii. Także jest to niezwykle istotny zysk dla systemu i - jak już wcześniej wspomniałem - dla pacjentów, bo to oni są przecież najważniejsi w systemie.
Link do publikacji:
Przeczytaj także:
Programy lekowe w okulistyce: dla kogo? Na czym polega ich sukces?
Partnerzy serwisu