Autor : Aleksandra Kurowska
2026-03-28 21:33
- Problem związany z objęciem w zadowalający sposób opieką neurologiczną wszystkich potrzebujących wynika nie tyle z liczbą lekarzy, a z ich rozmieszczenia w systemie - tłumaczy prof. Bartosz Karaszewski w rozmowie z naszą redakcją. I wyjaśnia, że chodzi o obsadę ostrych dyżurów. Co z perspektywy konsultanta krajowego w dziedzinie neurologii było sukcesem w ostatnich latach, a gdzie potrzebne są działania?
Prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski to konsultant krajowy w dziedzinie neurologii i kierownik Katedry Neurologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Aleksandra Kurowska: Co ciekawego dzieje się obecnie w neurologii?
Prof. Bartosz Karaszewski: Neurologia pędzi. Mamy nowości nie tylko w dużych jednostkach chorobowych, ale także w niektórych neurologicznych chorobach rzadkich. Każdego roku pojawiają się zarówno nowe terapie, jak i możliwości diagnostyczno-terapeutyczne.
Dobrym przykładem mogą być udary mózgu, które są najczęstszą przyczyną trwałej, złożonej niepełnosprawności mieszkańców w Polsce, ale i na świecie. Dzisiaj możemy już leczyć wielu pacjentów po tzw. oknach czasowych, którzy przyjeżdżają do nas kilkanaście, nawet 20 godzin od wystąpienia pierwszych objawów. Potrafimy też wyselekcjonować tych pacjentów, których możemy skutecznie leczyć trombolizą, trombektomią czy innymi metodami.
Równie ogromny postęp terapeutyczny dotyczy stwardnienia rozsianego, które jest drugą najczęstszą przyczyną trwałej niepełnosprawności młodych dorosłych poniżej 45. roku życia. Mamy już terapie, które spowalniają postęp takich postaci, które do tej pory praktycznie nie reagowały na żadne leczenie.
Kolejnym przykładem postępów w neurologii może być migrena, która nie jest związana ze złym rokowaniem i z bardzo dużą dysfunkcjonalnością w życiu, w pracy zawodowej. Postęp, jaki się dokonał i wciąż dokonuje w leczeniu migren w kontekście zmniejszania ryzyka czy częstości incydentów bólu głowy, jest przeogromny.
Mówiąc o postępach w neurologii, nie sposób też nie wspomnieć o chorobie Alzheimera, która jest ogromnym wyzwaniem epidemiologicznym. Tu mamy pierwsze częściowo przyczynowe terapie, spowalniające postęp tej choroby, czyli coś, co jeszcze 10 a nawet 5 lat było trudne do wyobrażenia - było tylko światełkiem w tunelu. Teraz mamy terapie o udowodnionej skuteczności. To otwiera cały panel nowych badań i naprawdę za kilka lat skutecznie będziemy spowalniać postęp choroby Alzheimera. To są tylko 4 przykłady, ale równie wiele dzieje się w innych chorobach neurologicznych, również tych rzadkich, bo neurologia naprawdę rozwija się obecnie bardzo dynamicznie.
Dalsza część rozmowy pod wywiadem wideo.
Czy Pana zdaniem mamy wystarczająco dużo specjalistów w neurologii? Czy młodzi lekarze są zainteresowani tą specjalizacją?
Dobrą informacją jest to, że, mówiąc kolokwialnie, mamy "boom na neurologię" - wielu młodych absolwentów kierunków lekarskich dzisiaj wybiera jako specjalizację neurologię. Bardzo się z tego cieszę. Cieszy się też całe nasze środowisko. Natomiast problem, związany z objęciem w zadowalający sposób opieką neurologiczną wszystkich potrzebujących, wynika nie tyle z liczbą lekarzy, ile z ich rozmieszczeniem w systemie. Jest związany z tym, gdzie ci młodzi neurolodzy chcą pracować, mając już specjalizację, będąc kompetentnymi lekarzami w swoich dziedzinach. Mówiąc wprost - rzeczywisty problem jest związany z tym, by zapewnić kompetentną obsadę do najtrudniejszego pod względem fizycznym i związanego z ogromną odpowiedzialnością obszaru neurologii w systemie, czyli pracy ostrodyżurowej. Są miasta, w których oddziały udarowe nie funkcjonują w ogóle lub tymczasowo. Próbujemy je odtworzyć. Bardzo liczę na to, że ten trend wśród młodych lekarzy, który teraz obserwujemy, już wkrótce rozwiąże nam ten problem. Musimy też stworzyć rozwiązania systemowe, które zachęcą neurologów do pracy w tym najtrudniejszym miejscu.
Co sprawia, że ta praca jest tak trudna?
Nawet na zwykłe ostre dyżury szpitalne nie jest łatwo znaleźć pełną obsadę. W przypadku neurologii jest to jeszcze trudniejsze. W naszej specjalizacji większość przyjęć ostrodyżurowych to pacjenci z udarem mózgu. Mamy więc oddziały czy pododdziały udarowe, które w dużym uproszczeniu są oddziałami intensywnej terapii. Tym samym są to oddziały, które, mając stosunkowo niewielką obsadę, muszą zaopatrzyć czasem przypadki, które - powtórzę jeszcze raz - wymagają i mogłyby być równie dobrze hospitalizowane w oddziałach intensywnej terapii, czyli na przykład pacjentów wymagających respiratoroterapii. To sprawia, że jest to praca niezwykle obciążająca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Wiąże się też z ogromną odpowiedzialnością.
Czego życzyć Panu jako neurologowi leczącemu pacjentów, jako zarządzającemu i przede wszystkim jako konsultantowi krajowemu
Jako lekarzowi - oczywiście jak najwyższej skuteczności w leczeniu pacjentów. Jako konsultantowi - żebyśmy byli efektywni we wprowadzaniu systemu zintegrowanej opieki udarowej w Polsce, bo jestem przekonany, że odpowiednie poukładanie niektórych elementów, które już mamy, mogłoby się wiązać z bardzo dużym zyskiem rokowniczym dla naszych pacjentów i zwiększeniem odsetka tych, którzy po udarze mózgu wracają do normalnego albo prawie normalnego, tak jak przed udarem mózgu, funkcjonowania w życiu.
Przeczytaj także:
Udar mózgu coraz częstszy u młodszych Polaków
Alzheimer u kobiet może rozwijać się nawet 20 razy szybciej
Neurologia na kredyt. Programy lekowe nie nadążają za pacjentami
Redaktor naczelna, od ponad 20 lat pracuje w mediach. Była redaktor naczelna Polityki Zdrowotnej, redaktor m.in. w Rzeczpospolitej, Dzienniku Gazecie Prawnej. Laureatka branżowych nagród dla dziennikarzy i mediów medycznych, a także Polskiej Izby Ubezpieczeń oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Kontakt: aleksandra.kurowska@cowzdrowiu.pl
Partnerzy serwisu