Autor : Magdalena Gajownik
2026-04-22 16:54
Ochrona zdrowia działa dziś bardziej siłą rozpędu niż świadomego planu – wynika z diagnozy przedstawionej przez prof. Piotra Czaudernę na Europejskim Kongresie Gospodarczym. Jego zdaniem system wymaga pilnego uporządkowania, nowego modelu finansowania i przejrzystej strategii na kolejne lata.
Chaos - to jeden z największych problemów w ochronie zdrowia, który narasta w tle i zaczyna wymykać się spod kontroli rzutując na wszystko inne: zamykane oddziały, przekształcenia szpitali, decyzje podejmowane wyłącznie na podstawie rachunku ekonomicznego – to wszystko, zdaniem prof. Piotr Czauderny dzieje się bez całościowego planu i bez kontroli państwa nad tym, co faktycznie jest potrzebne pacjentom w danym regionie. Prof. Czauderna zwracał uwagę, że konieczny jest powrót do zarządzania na poziomie województw – nie w sensie centralnego sterowania wszystkim tylko odpowiedzialności za to, jak wygląda dostępność świadczeń w terenie. Bez tego decyzje będą dalej rozproszone, a skutki - jak twierdzi - odczuwalne dla pacjentów.
Teoretycznie narzędzia do planowania już są. Mapy potrzeb zdrowotnych, dokumenty strategiczne, analizy – problem polega na tym, że w praktyce nie przekładają się one na decyzje, ponieważ nasz system nie wykorzystuje dostępnych danych ani nowoczesnych metod analizy, które pozwalałyby przewidywać trendy i reagować jeszcze zanim pojawi się kryzys.
-Te procesy trzeba w pewien sposób modelować i monitorować i do tego powinny służyć mapy potrzeb zdrowotnych, mapy transformacji, a nie służą, bo nie tak je przygotowano. Są w dzisiejszych czasach metody statystyczne, jak oprogramowanie, które było w zasobach rządowych, bo było używane przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa do monitorowania różnorakich procesów. To się zaczęło w czasach COVID-u jeszcze, ale było stosowane potem wielokrotnie do innych sytuacji. Do tego wszystkiego można by sięgnąć - apelował Czauderna.
Drugim, równie poważnym problemem jest finansowanie. Jak tłumaczył przewodniczący prezydenckiej Rady Zdrowia - system oparty na składce zdrowotnej daje pewną stabilność, bo środki są „znaczone” i trudniejsze do przesunięcia na inne cele. Jednocześnie – jak podkreślał – tych pieniędzy po prostu nie wystarcza. Nie pomaga w tym nasza demografia i fakt, że jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, bo to oznacza rosnące potrzeby, większe zapotrzebowanie na opiekę długoterminową i coraz większe koszty leczenia. W tej sytuacji wybór jest dość prosty, choć politycznie trudny: albo wzrost składki zdrowotnej i umowa społeczna dotycząca tego, co pacjent dostaje w zamian, albo znalezienie nowych źródeł finansowania. Niezależnie od tego która ścieżka byłaby wybrana, oznacza to większe obciążenia publiczne.
-Tak jak powiedziałem, ja uważam, że nie powinniśmy od składki odchodzić, natomiast albo musimy tę składkę zwiększyć i przekonać do tego polityków i społeczeństwo, zawierając swego rodzaju umowę czy pakt społeczny, w którym w zamian za to zagwarantujemy pewne rzeczy w systemie, lepszą dostępność do określonych świadczeń, pewne czasy oczekiwania, na przykład maksymalne itd., z możliwością wtedy sięgnięcia po usługi świadczeniodawców prywatnych, tak jak to jest w niektórych krajach. Albo jeżeli nie chcemy wzrostu składki zdrowotnej, to wówczas musimy wskazać dodatkowe źródła finansowania systemu - mówił Czauderna.
Jednym z kluczowych problemów jest też to, że obecny model ochrony zdrowia powstawał kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt lat temu, w zupełnie innych realiach. Dziś medycyna wygląda inaczej: więcej terapii, droższe leki, bardziej zaawansowana diagnostyka i znacznie wyższe oczekiwania pacjentów. Społeczeństwo chce leczenia na poziomie Europy Zachodniej – i trudno się temu dziwić. Problem w tym, że system finansowania i organizacji nie nadąża za tymi ambicjami.
Czytaj także:
Cyfryzacja, łóżka i NFZ. Minister zdrowia o planach i reformie
Partnerzy serwisu