Autor : Marcin Powęska
2026-03-27 11:25
LAD-I to jedna z tych chorób, o których mało kto słyszał, ale dla rodzin pacjentów oznacza codzienną walkę o życie. Teraz pojawia się pierwsza terapia genowa, która nie maskuje objawów, tylko próbuje naprawić problem u źródła.
Amerykańska FDA zatwierdziła lek Kresladi (marnetegragene autotemcel) - pierwszą terapię genową dla dzieci z ciężkim niedoborem adhezji leukocytów typu I (LAD-I). Decyzja dotyczy pacjentów pediatrycznych z najcięższą postacią choroby, u których nie ma możliwości przeprowadzenia przeszczepu szpiku od zgodnego dawcy.
To tzw. przyspieszona ścieżka rejestracyjna. FDA dopuściła lek na podstawie obiecujących danych biologicznych i klinicznych, ale producent będzie musiał jeszcze potwierdzić jego wpływ na przebieg choroby w badaniach po wprowadzeniu terapii na rynek.
LAD-I to ultrarzadka choroba genetyczna wynikająca z mutacji w genie ITGB2. W praktyce oznacza to, że leukocyty - czyli białe krwinki - nie są w stanie dotrzeć do miejsca zakażenia i skutecznie go zwalczyć.
Dzieci z ciężką postacią choroby od pierwszych miesięcy życia zmagają się z nawracającymi, ciężkimi infekcjami bakteryjnymi i grzybiczymi. To zakażenia skóry, płuc, błon śluzowych, które często mają ciężki przebieg i wymagają hospitalizacji. Śmiertelność w pierwszej dekadzie życia pozostaje bardzo wysoka.
Do tej pory jedyną potencjalnie skuteczną metodą leczenia był allogeniczny przeszczep komórek krwiotwórczych. Problem w tym, że wymaga zgodnego dawcy - najlepiej rodzeństwa - a sam zabieg wiąże się z ryzykiem powikłań, w tym odrzutu przeszczepu i ciężkich infekcji.
Kresladi działa inaczej niż klasyczne leczenie. Wykorzystuje własne komórki pacjenta, co eliminuje problem zgodności dawcy. Najpierw od dziecka pobiera się komórki macierzyste krwi. W laboratorium są one modyfikowane genetycznie - do ich DNA wprowadza się prawidłową kopię genu ITGB2. Następnie, po przygotowaniu organizmu (tzw. conditioning), zmodyfikowane komórki wracają do pacjenta w formie jednorazowego wlewu dożylnego.
Celem jest przywrócenie produkcji kluczowych białek - CD18 i CD11a - na powierzchni leukocytów. To właśnie ich brak sprawia, że komórki odpornościowe nie działają prawidłowo. Po terapii zaczynają one odzyskiwać zdolność przemieszczania się i walki z infekcjami.
Zatwierdzenie oparto na badaniu klinicznym typu open-label, bez grupy kontrolnej, prowadzonym w wielu ośrodkach. U pacjentów obserwowano wzrost ekspresji białek CD18 i CD11a na neutrofilach już po 12 miesiącach od podania terapii. Co ważne, efekt utrzymywał się co najmniej do 24 miesięcy. Te zmiany uznano za tzw. punkt końcowy zastępczy - sygnał, który z dużym prawdopodobieństwem przekłada się na poprawę kliniczną.
Profil bezpieczeństwa terapii jest zbliżony do innych zaawansowanych terapii komórkowych. W badaniu najczęściej obserwowano niedokrwistość, spadek liczby płytek i leukocytów, owrzodzenia jamy ustnej, infekcje górnych dróg oddechowych oraz zakażenia wirusowe.
Pojawiały się także gorączka, neutropenia gorączkowa, nudności, wymioty, wysypki skórne oraz podwyższone enzymy wątrobowe. Część powikłań wiąże się bezpośrednio z przygotowaniem organizmu do terapii, a nie z samą modyfikacją genetyczną.
Kresladi wpisuje się w rosnącą falę terapii genowych dla chorób rzadkich. FDA przyznała mu szereg specjalnych statusów: lek sierocy, terapia dla rzadkich chorób pediatrycznych, status RMAT oraz Fast Track. Za rozwój terapii odpowiada Rocket Pharmaceuticals.
Dla rodzin pacjentów może to oznaczać realną zmianę jakości życia. Dzieci, które dotąd spędzały dużą część czasu w szpitalach, mają szansę na bardziej normalne funkcjonowanie - szkołę, kontakty społeczne, codzienną aktywność bez ciągłego zagrożenia ciężką infekcją.
Czytaj także:
Nowatorska terapia genowa wraca do badań. Koniec zawieszenia
Partnerzy serwisu