Autor : Marcin Powęska
2026-08-28 16:57
Podział raka piersi na hormonozależny i niewrażliwy na hormony może być zbyt prosty. Analiza danych ponad 75 tys. pacjentek pokazała, że dokładny poziom receptorów estrogenowych wiąże się z biologią guza, rokowaniem i odpowiedzią na leczenie.
Receptory estrogenowe (ER) znajdują się na powierzchni części komórek raka piersi. Jeśli guz je posiada, estrogen może pobudzać jego wzrost. Jednocześnie obecność receptorów pozwala zastosować hormonoterapię, która blokuje działanie tego hormonu.
W praktyce nowotwory dzieli się najczęściej na ER-dodatnie i ER-ujemne. Międzynarodowe wytyczne uznają guz za ER-dodatni, gdy receptory ma co najmniej 1 proc. komórek (w Szwecji 10 proc.). Badacze z Karolinska Institutet przekonują jednak, że taki podział może nie być precyzyjny. Zamiast dwóch oddzielnych kategorii proponują patrzeć na ekspresję receptorów jako na skalę.
Naukowcy przeanalizowali informacje dotyczące ponad 75 tys. kobiet, u których w Szwecji w latach 2007-2023 rozpoznano HER2-ujemnego raka piersi. Oznacza to, że komórki nowotworu nie wykazywały podwyższonego poziomu białka HER2.
Pacjentki podzielono na 5 grup. W ich guzach receptory estrogenowe występowały odpowiednio w 0 proc., 1-9 proc., 10-29 proc., 30-59 proc. albo 60-100 proc. komórek. Porównano cechy nowotworów, zastosowane leczenie oraz przeżycie. Dodatkowo wykorzystano dane molekularne pochodzące z blisko 4,8 tys. guzów.
Najważniejsza różnica dotyczyła pacjentek z niskim i pośrednim poziomem ER. Gdy receptory występowały w nie więcej niż 59 proc. komórek, wyniki przeżycia były gorsze niż w grupie z poziomem przekraczającym 60 proc. Zależność utrzymywała się także po uwzględnieniu wieku, stadium choroby i sposobu leczenia.
Szczególną uwagę zwróciły guzy, w których receptory estrogenowe miało 10-29 proc. komórek. Pod względem biologicznym i klinicznym przypominały one nowotwory z bardzo niskim poziomem ER lub całkowicie pozbawione tych receptorów. To ważna obserwacja, ponieważ według stosowanego w Szwecji progu guzy z tej grupy są już uznawane za hormonozależne. Sama etykieta "ER-dodatni" nie pokazuje więc, jak bardzo różnią się one od nowotworów z wysoką ekspresją receptorów.
Analiza wskazała również, że pacjentki z niskim lub pośrednim poziomem ER mogą odnosić korzyść z połączenia chemioterapii i hormonoterapii. Zdaniem autorów dokładny odsetek komórek zawierających receptory może być zatem istotny przy wyborze leczenia.
Badanie opisane w The Lancet Regional Health - Europe miało charakter obserwacyjny. Pacjentki nie były losowo przydzielane do poszczególnych metod leczenia, dlatego nie można na tej podstawie przesądzić, która terapia jest najlepsza dla każdej z grup.
Autorzy podkreślają, że potrzebne są dalsze badania kliniczne. Ich wyniki pokazują jednak, że informacja "ER-dodatni" lub "ER-ujemny" może nie wystarczać do pełnej oceny nowotworu i rokowania pacjentki.
Czytaj także:
Nowa kombinacja leków dla pacjentek z agresywnym rakiem piersi
Rak piersi HER2+. Jak skutecznie zamknąć drogę do nawrotu choroby?
Partnerzy serwisu