Autor : Magdalena Gajownik
2026-08-17 11:04
Porozumienie Rezydentów OZZL popiera walkę rządu o większą przejrzystość zarobków w ochronie zdrowia, ale z drugiej strony twierdzi, że zmiany, które planuje MZ odbiją się na dostępnie pacjentów do leczenia i że są to działania podyktowane ratowaniem wizerunku.
Stanowisko Porozumienia Rezydentów OZZL dotyczy zmian zapowiadanych przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę 8 lipca - pisaliśmy o tym tutaj. Resort zdrowia chce m.in. wprowadzić maksymalną stawkę do 240 zł brutto za godzinę pracy medyka, ograniczyć wydatki szpitali na wynagrodzenia a przeznaczyć na pacjentów, zwiększyć jawność umów i kontrolować grafiki pracy. W tym miesiącu w życie weszła tzw. ustawa PESEL-owa (więcej o tym tutaj) która pozwala Ministerstwu Zdrowia, Narodowemu Funduszowi Zdrowia i Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji na dokładniejsze zbieranie danych o zarobkach pracowników medycznych, żeby lepiej planować finansowanie systemu. Właśnie w tym miejscu Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy widzi podstawowy problem - projektowane ograniczenia zostały przygotowane bez wystarczającej analizy tego, co stanie się z liczbą i dostępnością świadczeń.
Pierwsze "ale" dotyczy wymogu pracy w danej placówce przez co najmniej połowę etatu, czyli ok. 80 godzin miesięcznie - taki warunek może wyeliminować lekarzy, którzy teraz pracują krócej, ale wykonują potrzebne świadczenia i PR OZZL podaje tu przykłady konsultantów. W niewielkim lub wyspecjalizowanym szpitalu lekarz innej specjalności może pojawiać się tylko przez kilka godzin w miesiącu, żeby konsultować pacjentów i ich zdaniem podobnie może wyglądać organizacja części badań diagnostycznych. Jeśli taka praca będzie niemożliwa to placówka może być zmuszona do szukania pomocy w innym szpitalu. Zdaniem związku oznaczałoby to więcej czasu, dodatkowe koszty i gorszy dostęp pacjentów do diagnostyki.
Drugi problem to maksymalna stawka godzinowa. Zdaniem PR OZZL jeśli najwyższa dopuszczalna stawka stanie się punktem odniesienia dla całego rynku, to wtedy może dojść do podnoszenia niższych stawek w kierunku tego poziomu i lekarze pracujący w szczególnie trudnych miejscach mogą przestać otrzymywać dodatkową zachętę finansową. Tu związek przytacza SOR, izby przyjęć, nocną i świąteczną pomoc lekarską i ten sam problem ich zdaniem może być w szpitalach powiatowych, które muszą szukać lekarzy spoza swojej miejscowości. Kolejna kwestia wynika bezpośrednio z braków kadrowych, ponieważ jeśli szpitalowi zabraknie specjalistów, to może próbować uzupełniać obsadę lekarzami w trakcie specjalizacji.
PR OZZL uważa, że projekt MZ może ograniczyć możliwość uzyskiwania przez szpitale powiatowe przychodów z części świadczeń, ale jednocześnie nie rozwiązuje problemu ich niskiej wyceny. Związek wskazuje przede wszystkim na oddziały takie jak interna, chirurgia ogólna i pediatria, bo to one są potrzebne lokalnym mieszkańcom, ale według PR OZZL ich finansowanie często nie pokrywa kosztów działalności, w związku z czym szpitale próbują zarabiać na lepiej wycenianych procedurach, żeby z tych pieniędzy utrzymywać mniej rentowne oddziały.
Czytaj także:
Prawie 5 dób na dyżurze. Wyniki audytów w warszawskich szpitalach
Partnerzy serwisu