Autor : Marcin Powęska
2026-07-07 09:06
Ciężka anemia u części pacjentów leczonych inhibitorami PARP może nie być skutkiem ubocznym samej terapii. Często winny jest drobny szczegół, któremu można skutecznie zapobiec prostą suplementacją.
Badacze z Mount Sinai Tisch Cancer Center opisali wcześniej niedocenianą przyczynę ciężkiej anemii u osób leczonych inhibitorami PARP - grupą nowoczesnych leków onkologicznych. Wyniki opublikowane w czasopiśmie Blood Red Cells & Iron wskazują, że u części pacjentów za pogorszenie parametrów krwi odpowiada rozwijający się niedobór kwasu foliowego.
Do tej pory większość lekarzy zakładała, że anemia jest przede wszystkim nieuniknionym skutkiem działania inhibitorów PARP na szpik kostny. Nowe badanie pokazuje jednak, że przynajmniej u części chorych problem ma inną, możliwą do odwrócenia przyczynę.
- Nasze badanie podważa utrwalone przekonanie, że anemia podczas leczenia inhibitorami PARP jest po prostu nieuniknionym działaniem niepożądanym. Odkryliśmy, że u znaczącej grupy pacjentów rozwija się ciężki niedobór kwasu foliowego prowadzący do istotnej klinicznie anemii. To stan łatwy do zdiagnozowania i tani w leczeniu - podkreśla dr Noa Rippel z Icahn School of Medicine at Mount Sinai, główna autorka pracy.
To pierwsza analiza, która kompleksowo oceniła występowanie niedoboru kwasu foliowego u pacjentów otrzymujących inhibitory PARP. Wcześniej w literaturze opisywano jedynie pojedyncze przypadki.
Naukowcy przeanalizowali dokumentację 512 pacjentów z nowotworami związanymi z mutacjami genów BRCA, leczonych inhibitorami PARP. Okazało się, że u 3,1 proc. rozwinęła się anemia spowodowana niedoborem kwasu foliowego. To ponad 6 razy częściej niż w populacji ogólnej. Nie to jednak było najbardziej niepokojące. Prawie 30 proc. pacjentów miało niewyjaśnioną anemię makrocytową, czyli stan, w którym krwinki czerwone są większe niż zwykle.
Konsekwencje niedoboru folianów okazały się poważne. Ponad 60 proc. pacjentów wymagało transfuzji krwi, wielu było hospitalizowanych, a u 12 z 16 chorych konieczne było czasowe przerwanie terapii. To o tyle istotne, że inhibitory PARP zwykle stosuje się przez długi czas. Wszelkie zmiany dawek lub przerwy w leczeniu mogą pogarszać rokowania.
Najbardziej optymistycznym wnioskiem z badania okazało się to, że niedobory były łatwe do odwrócenia. Suplementacja kwasem foliowym przyniosła dobre efekty. U pacjentów ustąpiła anemia, co pozwoliło im wrócić do terapii inhibitorami PARP. To nie wszystko. Okazuje się, że rozpoczęcie suplementacji kwasem foliowym już na początku terapii PARP znacznie zmniejsza ryzyko powikłań.
Inhibitory PARP to grupa leków celowanych wykorzystywanych przede wszystkim u pacjentów z nowotworami związanymi z uszkodzeniem mechanizmów naprawy DNA, zwłaszcza z mutacjami genów BRCA1 i BRCA2. Blokują enzym PARP (polimeraza poli-ADP-rybozy) odpowiedzialny za naprawę uszkodzeń materiału genetycznego. Komórki nowotworowe, które już mają upośledzone mechanizmy naprawy DNA, nie są w stanie poradzić sobie z kolejnymi uszkodzeniami i obumierają, podczas gdy zdrowe komórki w znacznie większym stopniu zachowują zdolność regeneracji.
Leki z tej grupy są obecnie stosowane m.in. w leczeniu raka jajnika, raka piersi, raka prostaty i raka trzustki. W ostatnich latach ich znaczenie systematycznie rośnie, ponieważ pojawiają się kolejne wskazania i wyniki badań potwierdzające ich skuteczność.
W Polsce leki z grupy inhibitorów PARP są dostępne w ramach refundacji dla części pacjentów z rakiem jajnika, piersi, prostaty i - w wybranych sytuacjach - trzustki. Aby rozpocząć terapię, chory musi spełnić określone kryteria. Znaczenie mają nie tylko rodzaj nowotworu i etap choroby, ale także wyniki badań genetycznych, zwłaszcza w kierunku mutacji genów BRCA.
Czytaj także:
Polacy boją się raka, ale profilaktykę odkładają na później
Dr Tusień-Małecka: Immunoterapia „szkoli” organizm do walki z rakiem