Autor : Aleksandra Kurowska
2026-03-16 15:38
Wiceminister zdrowia oświadczyła, że w związku z brakiem porozumienia między partnerami ustawa podwyżkowa nie będzie "ruszana" - mówi nam Maria Ochman z NSZZ Solidarność. To samo przekazują przedstawiciele pracodawców. Dziś partnerzy społeczni spotkali się m.in. z MZ i NFZ.
16 marca odbyło się posiedzenie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia - tematem były propozycje Ministerstwa Zdrowia w sprawie przesunięciu lipcowej, corocznej waloryzacji płac medyków na styczeń 2027 roku oraz oparciu podwyżek nie na wzroście średniego wynagrodzenia podawanego przez GUS (jak jest obecnie) a np. na poziomie podwyżek w sferze budżetowej - które ustalane są odgórnie i nie są tak korzystne jak te wywalczone przez medyków i innych pracowników placówek ochrony zdrowia. Można było odnieść wrażenie, że związkowcy specjalnie zrywali wcześniej kworum, by przeciągnąć w czasie prezentację pomysłów MZ oraz dyskusję o nich. Ale nie tylko krótki czas jest problemem, ale też podjęcie decyzji politycznej - resort zdrowia chciałby by partnerzy społeczni doszli do porozumienia w sprawie, w której jednego głosu nie będzie. Szpitale widząc, że pieniędzy w NFZ nie ma, a pensje rosną szybko, chciały likwidacji ustawy lub jej okrojenia i zamrożenia - co proponowało MZ, a związkowcy nie widzą opcji by oddać te "przywileje" - o ile przywilejem jest wzrost płac taki sam jak średnio w gospodarce, czyli w pewnym sensie waloryzacja.
O tym, że zmian prawdopodobnie nie będzie, pisaliśmy już wcześniej. Teraz informacja ta padła oficjalnie z ust wiceminister zdrowia Katarzyny Kęckiej. Ministerstwo Zdrowia z jednej strony mówi, że na podwyżki nie ma pieniędzy, z drugiej unika wzięcia odpowiedzialności za działania, które wcześniej zapowiadało, czyli przesunięcie wzrostu wynagrodzeń z lipca tego roku na styczeń przyszłego oraz zmiany zasad ich wyliczania.
Już wcześniej Kęcka mówiła, że jeżeli nowelizacja ustawy nie przejdzie, MZ zrobić może podwyżki w minimalnej wersji wymaganej ustawą. Ale i na to trzeba by sporej odwagi i względem medyków i szpitali oraz ich organów założycielskich, czyli głównie samorządów terytorialnych.
A jakie są nastroje wśród związkowców, próbkę mieliśmy dzisiaj. Gdy Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia obradował w sprawie półrocznego zamrożenia i obniżenia tegorocznych podwyżek, pod budynkiem protestowali fizjoterapeuci. OPZZ w zeszłym tygodniu ogłosiło, że wszystkie ich organizacje związane z ochroną zdrowia zawiązały komitet protestacyjny. W lutym podobne działania podjęła NSZZ Solidarność.
Do efektów posiedzenia - a może raczej ich braku, odniosło się już w mediach społecznościowych Ministerstwo Zdrowia:
-Podczas dzisiejszego posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia nie osiągnięto kompromisu ws. zmian w tzw. ustawie podwyżkowej. -Bez zgody i porozumienia w obszarze ustawy podwyżkowej, nie będziemy w stanie przeprocesować zmian w odpowiednim czasie, więc na ten moment pozostaje ona w niezmienionej formie. Musimy ponieść koszty z tym związane - podkreśliła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
Kolejne spotkanie zespołu zaplanowano dopiero 21 kwietnia. Strona związkowa chce rozmawiać wtedy m.in. o zapowiadanych przez NFZ cięciach w finansowaniu świadczeń zdrowotnych.
Czytaj także:
Podwyżki dla medyków 2026: gra na zwłokę związkowcom się udała?
Redaktor naczelna, od ponad 20 lat pracuje w mediach. Była redaktor naczelna Polityki Zdrowotnej, redaktor m.in. w Rzeczpospolitej, Dzienniku Gazecie Prawnej. Laureatka branżowych nagród dla dziennikarzy i mediów medycznych, a także Polskiej Izby Ubezpieczeń oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Kontakt: aleksandra.kurowska@cowzdrowiu.pl
Partnerzy serwisu