Autor : Marcin Powęska
2026-07-29 09:29
Wczesne podanie remdesiwiru pacjentom z COVID-19 po przeszczepie nerki oznacza mniejsze ryzyko utraty nowego narządu i powikłań sercowo-naczyniowych. Wyniki dużej analizy pokazują, że korzyści z leczenia mogą wykraczać daleko poza ostrą fazę infekcji.
Badacze z Johns Hopkins Medicine przeanalizowali dane 432 dorosłych biorców nerki. Pacjenci zachorowali na COVID-19 między marcem 2020 a styczniem 2024 r. i byli leczeni w 5 szpitalach w amerykańskim stanie Maryland. Spośród wszystkich uczestników 177 osób otrzymało remdesiwir w ciągu tygodnia od rozpoznania zakażenia. Terapia trwała przez co najmniej 3 kolejne dni. Pozostałych 255 pacjentów nie leczono tym preparatem. Obie grupy obserwowano przez rok.
Po uwzględnieniu m.in. wieku, chorób towarzyszących, ciężkości COVID-19, przyjmowanych leków i szczepień naukowcy zauważyli wyraźną różnicę. Wczesne zastosowanie remdesiwiru wiązało się z o 47 proc. niższym ryzykiem utraty przeszczepionej nerki lub śmierci. Ryzyko zawału, udaru albo zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych było natomiast niższe o 42 proc. Wyniki badania opublikowano w JAMA Network Open.
Osoby po przeszczepie nerki przyjmują leki osłabiające działanie układu odpornościowego. Chronią one narząd przed odrzuceniem, ale jednocześnie mogą utrudniać walkę z zakażeniem. Lekarze muszą też brać pod uwagę stan nerki, możliwe działania niepożądane oraz interakcje między różnymi preparatami.
W badanej grupie aż 95 proc. pacjentów miało nadciśnienie, 46 proc. chorowało na cukrzycę, a 15 proc. na chorobę wieńcową. Co 5. osoba potrzebowała tlenu już w chwili rozpoznania COVID-19. Zdaniem autorów szybkie zahamowanie namnażania wirusa może ograniczać stan zapalny, uszkodzenia naczyń i powstawanie zakrzepów. To prawdopodobne wyjaśnienie lepszych wyników dotyczących serca i nerek.
Analiza nie wykazała istotnego statystycznie spadku ogólnego ryzyka śmierci. Nie pozwoliła też rozstrzygnąć, czy remdesiwir chroni przed długim COVID. Takich przypadków odnotowano zbyt mało.
Trzeba również pamiętać, że było to badanie obserwacyjne, a nie próba kliniczna. Wyniki wskazują więc na związek między leczeniem a lepszym rokowaniem, ale nie dowodzą jeszcze, że to właśnie remdesiwir bezpośrednio odpowiadał za wszystkie zaobserwowane korzyści.
Remdesiwir to syntetyczny lek przeciwwirusowy należący do grupy analogów nukleotydów. Jest tzw. prolekiem, czyli po podaniu zostaje przekształcony w organizmie w aktywną cząsteczkę. Ta przypomina jeden z naturalnych składników potrzebnych wirusowi do kopiowania materiału genetycznego. Wbudowując się w powstającą nić wirusowego RNA, zakłóca działanie enzymu nazywanego polimerazą RNA i hamuje namnażanie SARS-CoV-2.
Remdesiwir pod nazwą Veklury był stosowany w Polsce już podczas pandemii. Polski rząd kupował go od października 2020 r. w ramach wspólnego unijnego postępowania. Lek pozostaje dopuszczony do stosowania w UE. Jest przeznaczony dla wybranych pacjentów z COVID-19, w tym osób zagrożonych ciężkim przebiegiem choroby. EMA podaje, że można go stosować u dorosłych oraz dzieci od czwartego tygodnia życia, ważących co najmniej 3 kg.
Nie jest to jednak lek, który można kupić jak każdy inny w aptece. Podaje się go dożylnie, na receptę, w placówce medycznej umożliwiającej dokładne monitorowanie stanu chorego. O zastosowaniu terapii decyduje lekarz, a faktyczny dostęp zależy od wskazań medycznych i dostępności preparatu w danym szpitalu.
Czytaj także: