Autor : Magdalena Gajownik
2026-04-09 11:11
Partia Razem chce odwołania minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, zarzucając resortowi brak reakcji na narastające problemy systemu. Adrian Zandberg w TVP Info skrytykował ograniczenia w diagnostyce tłumacząc, że mogą pogorszyć sytuację pacjentów.
Partia Razem zapowiada polityczną ofensywę w sprawie sytuacji w ochronie zdrowia i otwarcie mówi o konieczności odwołania szefowej resortu, Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Zdaniem ugrupowania problemy w ochronie zdrowia były do przewidzenia wiele miesięcy temu, a w obliczu narastających problemów systemowych minister zdrowia pozostaje...bierna. W porannej rozmowie w TVP Info Adrian Zandberg mówił wprost, że sytuacja w publicznej ochronie zdrowia pogarsza się z miesiąca na miesiąc, a ministerstwo nie przedstawia żadnych konkretnych propozycji zmian. Polityk przypomniał, że już wcześniej o gigantycznej luce finansowej w systemie zdrowia alarmowała posłanka Razem Marcelina Zawisza.
– Niech pani minister zdrowia stanie na konferencji i powie jasno i jednoznacznie, że ministerstwo zwraca się o brakujące środki do ministra finansów, a minister Domański odmawia – to wtedy będziemy mieli rozmowę o panu ministrze finansów, który chce głodzić publiczną ochronę zdrowia i pchać Polskę w stronę prywatyzacji systemu ochrony zdrowia - mówił Zandberg.
Wypowiedzi polityka nie biorą się znikąd, bo o tym, że publiczna ochrona zdrowia w Polsce zwyczajnie nie nadąża za rzeczywistością mówi się od lat. Brakuje lekarzy, koszty leczenia rosną, a do tego społeczeństwo szybko się starzeje, czyli pacjentów wymagających pomocy będzie więcej, a system już dziś działa na granicy wydolności. Lider Razem apelował, że sytuacja jest na tyle poważna, że Polska nie może sobie pozwolić na kolejne lata bez żadnych strukturalnych reform.
Zandberg szczególnie ostro skrytykował ograniczenia wydatków na diagnostykę, które – według niego – są całkowicie sprzeczne z potrzebami systemu. Podkreślał, że w Polsce wykonuje się zbyt mało badań, a nie za dużo, co prowadzi do sytuacji, w której pacjenci trafiają do lekarzy z chorobami w zaawansowanym stadium, a skutki takiego podejścia są podwójnie negatywne – bo oprócz tego, że pogarszają rokowania pacjentów, to zwiększają koszty leczenia, które w późnym stadium choroby mogą być nawet kilkunastokrotnie wyższe.
Edukacja zdrowotna - obowiązkowa, ale zajęcia dotyczące zdrowia seksualnego już tylko dla chętnych za zgodą rodziców. Pisaliśmy o tym tutaj. Adrian Zandberg określił całą debatę na ten temat jako oderwaną od realnych problemów systemu ochrony zdrowia. Jego zdaniem edukacja zdrowotna powinna być powszechna, a państwo powinno skupić się na faktycznych i alarmujących wyzwaniach. Dyskusja o edukacji zdrowotnej i diagnostyce toczy się równolegle do innych zmian w systemie: m.in. reorganizacja świadczeń i likwidacja części porodówek. Rząd argumentuje, że działania te mają poprawić efektywność systemu, jednak krytycy – w tym Razem – widzą w nich ryzyko dalszego ograniczania dostępu do usług publicznych.
Czytaj także:
Minister Barbara Nowacka: edukacja zdrowotna obowiązkowa, ale...
Partnerzy serwisu