Autor : Magdalena Gajownik
2026-04-21 15:27
Adrian Zandberg w Polsat News kolejny raz skrytykował rząd za sytuację w ochronie zdrowia i ostrzega przed „cichą prywatyzacją” systemu.
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, jak opozycja ocenia obecną sytuację w ochronie zdrowia, to po tej rozmowie raczej ich nie ma – Adrian Zandberg w programie „Graffiti” w Polsat News nie zostawił na rządzących suchej nitki, mówiąc wprost o zapaści systemu i politycznej odpowiedzialności całej koalicji. Zandberg przekonywał, że scenariusz obecnego kryzysu był do przewidzenia i – jego zdaniem – wynikał bezpośrednio z decyzji budżetowych. -My przestrzegaliśmy przed tym, co się wydarzy w szpitalach, bo nie trzeba było mieć naprawdę doktoratu z zarządzania ochroną zdrowia, żeby wiedzieć, co się wydarzy, jeżeli zostanie przyjęty ten błędny budżet. Nowa Lewica zagłosowała przeciwko poprawkom Razem, za odrzuceniem poprawek Razem, czyli przeciwko pacjentom, za wydłużeniem kolejek - mówił lider Razem.
Rozmowa odbyła się w momencie, gdy w szpitalach powiatowych ruszył protest pod hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, a pacjent nie”, a w przestrzeni publicznej pojawiają się kolejne informacje o możliwych ograniczeniach finansowania świadczeń. Zdaniem Zandberga takie decyzje stworzą idealne warunki dla sektora prywatnego.
-Myślę, że ręce zaciera Luxmed i wszystkie inne tego typu prywatne firmy medyczne, bo w związku z tym zaplanowanym kryzysem, trochę zaplanowanym wygaszaniem publicznej ochrony zdrowia, oni będą mieli miliardowe zyski. Przecież te głosowania w parlamencie, głosowania koalicji pod wezwaniem Donalda Tuska prowadzą właśnie do tego, że te prywatne firmy medyczne, te które są w stanie obsłużyć pacjentów, których nie jest w stanie obsłużyć publiczny, niedofinansowany system, będą po prostu zgarniały olbrzymie zyski - ostrzegał polityk.
Adrian Zandberg podważa argument, że głównym problemem systemu ochrony zdrowia jest brak pieniędzy, wskazując raczej na brak decyzji i działań po stronie rządu. Jak podkreślił, jego zdaniem władza nie tylko nie zwiększa finansowania publicznej ochrony zdrowia, ale też nie podejmuje kroków, które mogłyby ograniczyć koszty funkcjonowania systemu. Zwrócił uwagę na niewykorzystany potencjał innych zawodów medycznych, które – jego zdaniem – mogłyby odciążyć lekarzy i skrócić kolejki pacjentów. W jego ocenie Jolanta Sobierańska-Grenda, mimo wcześniejszych deklaracji, nie przedstawiła rozwiązań, które faktycznie poprawiłyby dostęp do świadczeń, a wręcz przeciwnie – jak sugeruje – kolejne komunikaty płynące z resortu zdrowia dotyczą raczej ograniczeń: wydłużających się kolejek, mniejszej dostępności badań i zabiegów, co tylko pogłębia problemy pacjentów.
-Nie rozumiem dlaczego Pani minister, która przechodziła do tego ministerstwa z legendą osoby, która będzie wprowadzała reformy, od wielu miesięcy nie zaproponowała żadnych rozwiązań, które realnie skracałyby kolejki. A wręcz przeciwnie, kolejne rzeczy, które z tego ministerstwa wychodzą, to są po prostu tylko i wyłącznie informacje o tym, że tu kolejki będą dłuższe, tam będą jeszcze dłuższe, a tutaj nie będzie badań, a tam nie będzie zabiegów - mówił Zandberg.
Najmocniejsze słowa padły w kontekście planowanych ograniczeń w diagnostyce i dostępie do świadczeń. Zandberg powiedział wprost o zagrożeniu dla życia pacjentów. - Przecież te pomysły na ograniczanie diagnostyki, to jest zbrodnia, bo to oznacza po prostu, że tysiące ludzi zostaną zdiagnozowani za późno i po prostu umrą, bo nie będzie już czasu na to, żeby ich wyleczyć. Jeżeli tak ma wyglądać pomysł na reformowanie publicznej ochrony zdrowia, że będzie się odganiało pacjentów, że będzie im się odbierało prawo do świadczeń medycznych, no to to oznacza po prostu praktyczną prywatyzację publicznej ochrony zdrowia. Lider Razem jasno postawił polityczny postulat – jego ugrupowanie chce odwołania minister zdrowia i przypomniał też obietnice wyborcze sprzed niespełna trzech lat i zarzucił rządzącym całkowite odejście od wcześniejszych deklaracji. Ugrupowania, które szły do wyborów pod hasłami poprawy dostępności do lekarzy i skracania kolejek, dziś – jego zdaniem – realizują zupełnie odwrotną politykę, co określa jako wyraźny „zwrot o 180 stopni” w podejściu do publicznej ochrony zdrowia.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu