Autor : Magdalena Gajownik
2026-03-27 14:02
Liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu w Polsce wzrosła w ostatnim roku o 16 proc.. Podczas konferencji "Nie igraj z kleszczem, zaszczep się!" eksperci podkreślali, że ryzyko zakażenia przestaje być zjawiskiem sezonowym i istniejącym tylko w lasach. Kleszcze są także miastach, a jedyną skuteczną ochroną przed chorobą pozostaje szczepienie.
Ryzyko zakażenia wirusem kleszczowego zapalenia mózgu w Polsce wyraźnie rośnie. Z najnowszych danych epidemiologicznych wynika, że liczba zgłoszonych przypadków tej choroby zwiększyła się o 16 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Jeszcze kilka lat temu ukłucie przez kleszcza kojarzyło się głównie z pobytem w lesie. Dziś sytuacja wygląda inaczej, bo kontakt z kleszczem możemy mieć w codziennych sytuacjach - pasożyty występują w parkach, ogrodach, na skwerach i terenach rekreacyjnych w miastach. Z epidemiologicznego punktu widzenia istotne jest to, że wirusa mogą przenosić także larwy kleszczy, a nie da się rozpoznać zakażonego osobnika.
– Do naszej kliniki regularnie trafiają pacjenci z kleszczowym zapaleniem mózgu, często w ciężkim stanie neurologicznym. Widzimy wyraźnie, że liczba zachorowań rośnie, a łagodne zimy sprzyjają przetrwaniu kleszczy i zwiększają ryzyko zakażeń - mówiła prof. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych z Kliniki Chorób Zakaźnych Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Kleszczowe zapalenie mózgu jest wirusową chorobą zakaźną atakującą ośrodkowy układ nerwowy. W cięższych przypadkach może prowadzić do zapalenia mózgu, opon mózgowo-rdzeniowych lub rdzenia kręgowego. Przebieg choroby często ma charakter dwufazowy - początkowo pojawiają się objawy przypominające infekcję grypową – gorączka, bóle mięśni i osłabienie. Po okresie poprawy u części pacjentów dochodzi jednak do zajęcia układu nerwowego i to wtedy mogą pojawić się poważne powikłania neurologiczne, które w wielu przypadkach pozostają trwałe. Istotnym problemem jest brak leczenia przyczynowego, bo w praktyce terapia ogranicza się tylko do łagodzenia objawów.
– Spektrum kliniczne tej choroby jest bardzo szerokie: od bezobjawowych zakażeń po dramatyczne przypadki z trwałym uszkodzeniem układu nerwowego – podkreślała prof. Zajkowska – Część pacjentów wymaga długotrwałej rehabilitacji, a niektórzy nigdy nie wracają do pełnej sprawności.
Choć większość Polaków uznaje kleszczowe zapalenie mózgu za poważną chorobę, poziom profilaktyki pozostaje niski. Szacuje się, że przeciw KZM zaszczepionych jest około 14 proc. populacji, a to jeden z najniższych wyników w Europie. Badania pokazują także luki w wiedzy – część osób uważa, że chorobę można skutecznie leczyć, a niemal jedna trzecia przyznaje, że nie ma wystarczających informacji o szczepieniach, które - należy podkreślić - są jedyną skuteczną ochroną.
– W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu wirus znajduje się w ślinie kleszcza, dlatego zakażenie może nastąpić bardzo szybko po rozpoczęciu żerowania. (...) To odróżnia tę chorobę od niektórych innych zakażeń odkleszczowych - tłumaczyła dr Barbara Czech-Szczapa, epidemiolog z Katedry Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytet Medyczny w Poznaniu.
Żeby zapewnić sobie pełną ochronę, trzeba przyjąć wszystkie dawki szczepionki, pełen cykl, tzn. dawki podstawowe, a później przypominające – Wystarczą trzy dawki w schemacie podstawowym, aby uzyskać wysoki poziom ochrony. Później potrzebne są już tylko dawki przypominające co kilka lat – wyjaśniła prof. Zajkowska. W ostatnich latach dostępność tej formy profilaktyki wzrosła, a szczepienie można wykonać - oprócz placówek medycznych - także w tych aptekach, które prowadzą szczepienia.
– Apteki stają się ważnym elementem systemu profilaktyki. Pacjent może dziś w jednym miejscu uzyskać kwalifikację, otrzymać szczepionkę i od razu się zaszczepić. W Polsce działa już ponad dwa tysiące aptecznych punktów szczepień. To znacząco skraca drogę pacjenta do profilaktyki i zwiększa szansę, że więcej osób zdecyduje się na ochronę przed chorobami zakaźnymi, w tym przed kleszczowym zapaleniem mózgu - mówił na konferencji dr n. farm. Mikołaj Konstanty, farmaceuta, prezydent Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Kleszcza nie można „złapać” od drugiego człowieka – pasożyt nie przenosi się między ludźmi. Zwierzęta domowe z kolei nie zakażają bezpośrednio, ale mogą odegrać rolę „transportu”. Pies lub kot potrafi przynieść kleszcza do domu na sierści, a ten po pewnym czasie może znaleźć nowego żywiciela – człowieka. Co istotne, kleszcze nie spadają z drzew – jak wciąż uważa część osób – najczęściej czekają na żywiciela na wysokości kilkudziesięciu centymetrów nad ziemią, maksymalnie do 120 cm, w trawie lub niskich krzewach. Co czwarta osoba przyznaje, że w ciągu ostatniego roku była ukłuta przez kleszcza.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu