Autor : Magdalena Gajownik
2026-07-22 11:01
Ministerstwo Zdrowia pokazało projekt dużej ustawy, która ma uzdrowić publiczny system ochrony zdrowia po głośnych aferach związanych z nieprawidłowościami w szpitalach - zaskoczenia nie ma, bo wszystkie punkty były już znane opinii publicznej, ale przypomnijmy: lekarz na stałe związany z jednym szpitalem, limity czasu pracy, większe uprawnienia kontrolne NFZ i koniec z omijaniem kolejek dzięki prywatnym wizytom.
Problemy i patologie w ochronie zdrowia to nie jest problem, który pojawił się wczoraj, ani nawet za kadencji obecnego rządu. Problemy narastają od wielu lat, ale ostatnie skandale i nieprawidłowości m.in. w Szpitalu Południowym w Warszawie doprowadziły do tego, że rząd po prostu musiał coś zrobić. Dlatego wczoraj na Radzie Ministrów, Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła tzw. pakiet zmian dla ochrony zdrowia. Pisaliśmy o tym tutaj. Polska od lat ma za mało lekarzy i pielęgniarek - pisze MZ w uzasadnieniu do projektu ustawy - według najnowszego raportu Komisji Europejskiej „State of Health in the EU - Poland - Country Health Profile 2025” nasz kraj znajduje się wśród państw Unii Europejskiej z najmniejszą liczbą lekarzy i pielęgniarek w przeliczeniu na liczbę mieszkańców i zdaniem resortu zdrowia to właśnie brak personelu doprowadził do dysfunkcji i sytuacji, że lekarze zaczęli pracować jednocześnie w wielu placówkach, często tylko przez kilka godzin tygodniowo, a szpitale zaczęły rywalizować między sobą o tych samych specjalistów, oferując coraz wyższe stawki. Oprócz drenowania systemu pojawił się biznes za który zdrowiem płaci pacjent, bo lekarz pojawia się tylko na chwilę, wykonuje zabieg i jedzie do kolejnego szpitala.
Ministerstwo zdrowia chce, żeby lekarze i inni pracownicy medyczni pracujący w szpitalach i przyszpitalnych poradniach byli związani z jedną placówką na co najmniej pół etatu, a jeśli będą chcieli mieć dodatkową pracę w kolejnym szpitalu, który ma kontrakt z NFZ - to będzie to musiało być zatrudnienie co najmniej na pół etatu i dodatkowo konieczna będzie zgoda pierwszego pracodawcy. Koniec z pracą po trzy doby - łącznie u wszystkich pracodawców lekarz lub inny pracownik medyczny nie będzie mógł pracować więcej niż równowartość dwóch pełnych etatów, czyli 80 godzin tygodniowo. Od nowych zasad będą jednak wyjątki: nie będą one obowiązywały podczas dyżurów w stanach nagłych, a w sytuacjach, gdy w danej specjalizacji po prostu brakuje lekarzy albo trzeba zabezpieczyć funkcjonowanie oddziału, zgodę na odstępstwo będzie mógł wydać NFZ.
Do tej pory lekarze nie zawsze mieli umowę bezpośrednio z placówką, w której faktycznie przyjmowali pacjentów, ponieważ zdarzało się, że część z nich świadczyła pracę za pośrednictwem spółek, spółdzielni lub innych podmiotów, które formalnie zatrudniały lekarza i „udostępniały” go szpitalowi lub przychodni. Od teraz każdy lekarz leczący na NFZ będzie podpisywać umowę z konkretną placówką i w umowie będą zapisane obowiązki lekarze, ile godzin pracuje i ile zarabia, a w przypadku kontraktów dodatkowo trzeba będzie uwzględnić harmonogram pracy. Z końcem tego roku kontrakty automatycznie wygasną, jeśli jakaś placówka nie dostosuje się do nowych przepisów.
Aktualne przepisy są takie, że w niektórych placówkach wynagrodzenia lekarzy są powiązane z wysokością kontraktu z NFZ, czyli prościej mówiąc- w sytuacji kiedy Fundusz podnosi wycenę świadczeń, automatycznie rosną stawki lekarzy, ponieważ są one określone jako procent wartości kontraktu lub są od niego bezpośrednio uzależnione. Według Ministerstwa Zdrowia każda taka podwyżka finansowania szybko przekłada się na wzrost kosztów wynagrodzeń, ale przy tym nie zwiększa się liczba wykonywanych świadczeń, dlatego zgodnie z zapisami projektu ustawy resort zdrowia ma być zakaz uzależniania wynagrodzenia lekarzy od wartości kontraktu z NFZ.
Co do limitów wynagrodzeń - w przypadku lekarzy pracujących na kontraktach cywilnoprawnych maksymalna stawka godzinowa ma wynosić 1/20 minimalnego wynagrodzenia za pracę. A w przypadku pieniędzy z NFZ - górny limit wynagrodzenia to 16-krotność płacy minimalnej, czyli maksymalnie 76,8 tys. zł brutto miesięcznie.
W projekcie ustawy jest zapis, że NFZ mógł sprawdzać czy prywatne wizyty nie są wykorzystywane do omijania kolejek do leczenia finansowanego przez państwo. W NFZ ma się też pojawić 480 dodatkowych pracowników - przede wszystkim kontrolerów - którzy zajmą się wykrywaniem ewentualnych nieprawidłowości w systemie. Będą też zmiany dla AOTMiT - jeżeli pojawią się sygnały, że jakieś świadczenie jest niedoszacowane albo przeciwnie - przeszacowane, to prezes AOTMiT będzie mógł - za zgodą ministra zdrowia - rozpocząć prace nad zmianą taryfy bez czekania na kolejny plan taryfikacji. Jednocześnie Agencja otrzyma nowe narzędzia do sprawdzania, czy szpitale prawidłowo prowadzą rachunek kosztów.
Czytaj także: