Autor : Aleksandra Kurowska
2026-04-09 15:50
Terapia CAR-T zmienia sposób leczenia nowotworów krwi i daje pacjentom szansę na długotrwałą remisję po jednorazowym leczeniu. W Polsce jest już lub wkrótce będzie finansowana u chorych na chłoniaki i ostrą białaczkę limfoblastyczną, ale nadal czekamy na refundację w szpiczaku plazmocytowym. O tym, jak działa ta przełomowa metoda, jakie przynosi efekty u pacjentów i dlaczego kluczowa jest szybka kwalifikacja do terapii, mówił nam dr Wojciech Legieć z Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.
Terapia komórkami CAR-T jest najbardziej zaawansowaną i spersonalizowaną technologią stosowaną w leczeniu hematoonkologicznym, która polega na wytworzeniu dla każdego pacjenta leku na bazie jego własnych limfocytów. Polega na pobraniu od pacjenta limfocytów T, które są następnie modyfikowane genetycznie w laboratorium. Gen ten koduje wytwarzanie przez limfocyt T receptora rozpoznającego specyficzne antygeny komórek nowotworowych. Dzięki terapii komórkami CAR-T - jak podaje m.in. Agencja Badań Medycznych - można uzyskać całkowitą remisję u ok. 90 proc. chorych z ostrą białaczką limfoblastyczną, a u połowy jest ona trwała.
Aleksandra Kurowska: Panie doktorze, co to jest CAR-T i kiedy ją stosujemy?
Dr Wojciech Legieć: CAR-T to przełomowa terapia w hematoonkologii, która zdominowała myślenie o sposobie leczenia chorób nowotworowych układu krwiotwórczego, szczególnie w odniesieniu do chłoniaków, ostrych białaczek, białaczek limfoblastycznych i szpiczaka plazmocytowego. Jest to terapia, która wykorzystuje własny układ immunologiczny do tego, żeby atakować komórki nowotworowe. Skrót CAR-T oznacza modyfikację własnego receptora limfocytu T, który najpierw pobieramy od pacjenta, potem go modyfikujemy w laboratorium, a następnie zwracamy go pacjentowi. Ale już na tyle uzbrojonego, by ponownie walczyć z chorobą nowotworową, czyli chłoniakiem, szpiczakiem czy ostrą białaczką limfoblastyczną.
W których obszarach mamy te terapie refundowane, a w których nie?
W tej chwili mamy refundację w przypadku chłoniaków z dużych komórek B i ostrej białaczki limfoblastycznej. Czekamy na refundację w przypadku szpiczaka plazmocytowego. CAR-T to niezwykle dynamicznie rozwijająca się metoda leczenia pacjentów i co chwilę mówimy o możliwości dodania pewnych wskazań do tej terapii i liczymy na to, że te refundacje będą również obowiązywały w Polsce.
Jakich pacjentów leczy Pan u siebie w ośrodku?
Ja zajmuję się hematologią, transplantologią i terapiami. Siłą rzeczy, również terapiami komórkowymi, najlepszym miejscem w tej chwili są ośrodki, które mają doświadczenie transplantacyjne i hematologiczne, czyli ośrodki o najwyższym stopniu referencyjności. W naszym ośrodku prowadzimy standardowe leczenie pacjentów z chorobami układu krwiotwórczego i stosujemy wszystkie modele transplantacyjne. Jeżeli chodzi o pacjentów z chorobami układu krwiotwórczego, to wykorzystujemy również terapię CAR-T.
Wykonujemy procedury CAR-T zarówno w formule programu lekowego refundowanego przez NFZ, jak również w postaci badań klinicznych. Aplikujemy o pewne nowe modele terapii komórkowych, takie jak terapia TIL w czerniaku, i liczymy na to, że będziemy mogli w szerszy sposób podawać naszym pacjentom protokoły lecznicze CAR-T.
Co CAR-T zmienia w szpiczaku? Dlaczego to powinno być zrefundowane? Rozumiem, że podawaliście terapie w ramach badania klinicznego.
Tak, podawaliśmy w ramach badań klinicznych oba dostępne w tej chwili na rynku światowym preparaty, czyli CAR-T i BCMA. W sumie tę terapię zastosowaliśmy u 16 pacjentów, więc mamy pewien pogląd i doświadczenie na to, jak ona przebiega i jakie są odległe skutki tej terapii.
Obserwujemy naszych pacjentów od trzech lat i widzimy rzeczywiście, że jest to terapia przełomowa. U wszystkich 16 pacjentów mamy nadal całkowitą, głęboką remisję, czyli właściwie nie mamy choroby. W tej chwili na wielu spotkaniach medycznych mówi się tzw. funkcjonalnym wyleczeniu tej choroby.
To nie jest prawdziwe wyleczenie, ale to jest tak naprawdę życie bez objawów choroby, życie w normalnych warunkach, czyli podejmowanie normalnych aktywności zawodowych i życiowych.
Bez podania CAR-T jak byście ich leczyli?
Bez terapii CAR-T pacjenci podlegaliby tzw. liniom leczenia, czyli otrzymywaliby pierwszą linię leczenia, drugą, trzecią czy czwartą, czyli najprościej mówiąc, pacjent przy standardowej terapii szpiczaka plazmocytowego byłby cały czas w trybie leczenia.
Czyli ciągle musiałby się zgłaszać i brać jakieś leki?
Musiałby się zgłaszać i otrzymywać kolejne terapie, a w przypadku nawrotu znowu korzystać z diagnostyki, rediagnostyki i kwalifikacji do kolejnej linii terapii. Natomiast zaletą terapii CAR-T jest to, że to jest terapia jednorazowa, czyli jeden raz podajemy bardzo efektywne leczenie, a potem pacjent pozostaje tylko w monitoringu.
Mówił Pan, że są dwie terapie CAR-T w szpiczaku. Jak się dobiera pacjentów, który powinien do której trafić?
W tej chwili w Polsce nie mamy jeszcze zarejestrowanych preparatów w postaci programu lekowego, ale te preparaty rzeczywiście troszkę różnią się między sobą. Przede wszystkim różnią się od siebie budową, skutecznością i dedykacją dla trochę innej grupy pacjentów.
Jeden z nich ma dwa punkty uchwytu do receptora, który znajduje się na komórce nowotworowej. Drugi jest odmienny, ma inną budowę tzw. domen stymulujących.
Co jeszcze możemy powiedzieć o tej terapii?
Najważniejszą sprawą związaną z CAR-T jest dostępność tej terapii w Polsce i organizacja, bo jest kilkanaście centrów zdolnych do jej podawania, ale myślimy nad tym, żeby stworzyć pewien system referencyjny tych ośrodków, współdziałających pomiędzy np. ośrodkiem kierującym a ośrodkiem wykonującym taką terapię. W przypadku chłoniaków potrzebne są bardzo szybkie ruchy, czyli informacja o pacjencie, który potencjalnie ma wskazania do takiej terapii, powinna bardzo szybko docierać do ośrodka kwalifikującego i pacjent powinien być błyskawicznie oceniany.
A teraz jak jest?
W tej chwili sytuacja jest zróżnicowana. Obserwacje w ośrodkach leczących pacjentów pokazują, że początkowo bywa to niewystarczająco skuteczne - pacjent po pierwszej linii leczenia nie zawsze jest na tyle świadomy, by regularnie się kontrolować i we właściwym czasie wykonywać badania, które pozwoliłyby wykryć chorobę lub jej nawrót na bardzo wczesnym etapie.
Wykrycie nawrotu w bardzo wczesnym okresie umożliwia szybkie działania ośrodka, który wykonuje terapię CAR-T. Zastosowanie terapii, kiedy masa choroby nawrotowej jest mniejsza, jest bardzo istotne z punktu widzenia powodzenia leczenia, dlatego szczelność systemu, komunikacji, porozumiewania się i kwalifikacji pomiędzy ośrodkami jest bardzo ważna.
Redaktor naczelna, od ponad 20 lat pracuje w mediach. Była redaktor naczelna Polityki Zdrowotnej, redaktor m.in. w Rzeczpospolitej, Dzienniku Gazecie Prawnej. Laureatka branżowych nagród dla dziennikarzy i mediów medycznych, a także Polskiej Izby Ubezpieczeń oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Kontakt: aleksandra.kurowska@cowzdrowiu.pl
Partnerzy serwisu