Autor : Magdalena Gajownik
2026-06-03 11:55
Krajowa Sieć Kardiologiczna powstała po to żeby pacjent z chorobą serca nie szukał sam drogi między szpitalem i rehabilitacją. Rok po podpisaniu ustawy o KSK Ministerstwo Zdrowia podsumowało pierwsze efekty wdrażania systemu. Co się zmieniło?
Ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej ma równo rok (podpisano ją 4 czerwca 2025 r.), a jej głównym założeniem jest uporządkowanie drogi pacjenta w systemie, żeby osoba z chorobą serca nie musiała samodzielnie szukać kolejnych konsultacji, badań i miejsc leczenia. Wcześniej prowadzony był pilotaż sieci.
To właśnie poczucie zagubienia pacjentów stało za powstaniem idei koordynowanej opieki, która ma zapewnić ciągłość leczenia i większe poczucie bezpieczeństwa od momentu diagnozy aż po zakończenie rehabilitacji - mówiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka. -W myśl zapisów tej ustawy, mamy tak zarządzić ścieżką pacjenta, aby pacjent wszedł w system bezpiecznie, przeszedł przez proces diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, aby mógł w pełnym zdrowiu albo w zdrowiu optymalnym powrócić albo na rynek pracy, albo być samodzielnym - mówiła Kęcka.
KSK opiera się na trzystopniowej strukturze: na pierwszym poziomie są poradnie kardiologiczne i oddziały internistyczne które odpowiadają za podstawową diagnostykę i leczenie. Drugi poziom to już bardziej zaawansowana opieka specjalistyczna (kardiologia interwencyjna, leczenie ostrych zespołów wieńcowych i rehabilitacja kardiologiczna).Trzeci poziom tworzą ośrodki o najwyższej referencyjności, które mają zaplecze kardiochirurgiczne. Do sieci należy obecnie 1277 podmiotów, a wśród nich jest 136 realizatorów poziomu OK 2 i 26 ośrodków najwyższej referencyjności. - Ośrodków najwyższej referencyjności jest 26. To są wszystkie te ośrodki, które mają kardiochirurgię, czyli one zapewniają pełne spektrum opieki kardiologicznej. W stosunku do tych 1277, które są na pierwszym poziomie - mówiła prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii i przewodnicząca Krajowej Rady Kardiologicznej i podkreśliła, że nie każdy chory wymaga leczenia przez cały czas w ośrodku o najwyższej referencyjności - pacjent powinien tam trafiać kiedy wymaga tego jego stan zdrowia, a po zakończeniu zaawansowanego etapu leczenia ma być kierowany do placówek odpowiednich do dalszej opieki. Zdaniem prof. Stępińskiej to poprawi dostępność do specjalistycznych świadczeń i zmniejszy kolejki w ośrodkach najwyższego poziomu.
Powstanie Krajowej Sieci Kardiologicznej było jednym z tzw. kamieni milowych od których uzależnione były unijne wypłaty środków z KPO. Polska na kardiologię przeznaczyła 2,6 mld zł i dzięki temu wiele szpitali mogło kupić nowoczesny sprzęt diagnostyczny i zabiegowy, wymienić urządzenia i zmodernizować oddziały. -Mamy przed sobą wielkie wyzwania w kwestii wprowadzenia karty EKOK, która będzie działać w formie elektronicznej po to tylko, żeby historia pacjenta mogła być dostępna dla medyków na różnym poziomie, żebyśmy wiedzieli, na co pacjent choruje i żeby pacjent był prowadzony ścieżką skoordynowaną przez ten system. To jest bardzo ważne - podkreślała senator Agnieszka Gorgoń-Komor.
Co dalej z kardiologią? Rozwijana będzie telemedycyna i zdalne monitorowanie pacjentów- szczególnie osób z niewydolnością serca, które należą do grup najczęściej hospitalizowanych.
- Nie wszystkie świadczenia opieki zdrowotnej, nie każde monitorowanie, musi się wiązać z tym, że trzeba pójść do lekarza. Można to robić również w warunkach domowych. Mamy coraz więcej narzędzi, coraz więcej możliwości takich, aby zdalnie monitorować pacjentów. Szczególnie będzie to miało znaczenie u pacjentów z niewydolnością serca, którzy w chwili obecnej stanowią bardzo potężne obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej - mówiła prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Czytaj także:
Krajowa Sieć Kardiologiczna: jaki system raportowania danych?
Elektroniczna Karta Opieki Kardiologicznej: jakie będą w niej dane?