Autor : Marcin Powęska
2026-06-12 09:01
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 ruszyły, ale pytania o bezpieczeństwo epidemiologiczne kibiców nie milkną. Powód? Trwające ogniska eboli w Afryce. WHO przekonuje jednak, że ryzyko dla fanów podróżujących do Kanady, USA i Meksyku pozostaje bardzo niskie - pod pewnymi warunkami.
W związku z rozpoczęciem mundialu 2026, który odbywa się w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Meksyku, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postanowiła odnieść się do obaw związanych z wirusem Ebola. Dr Hans Henri P. Kluge, dyrektor regionalny WHO na Europę, podkreślił, że obecnie żaden z krajów-gospodarzy turnieju nie odnotowuje przypadków tej choroby. Nie ma ich również w europejskim regionie WHO. Organizacja nie widzi więc powodów do ograniczania podróży ani do rezygnacji z udziału w imprezie.
Zdaniem WHO istnieje kilka powodów, dla których ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa Ebola podczas mundialu pozostaje niewielkie. Przede wszystkim większość przypadków choroby występuje obecnie w odległych rejonach Demokratycznej Republiki Konga. Dodatkowo osoby wyjeżdżające z regionów objętych epidemią podlegają kontrolom przesiewowym jeszcze przed podróżą.
Nie bez znaczenia jest także sposób przenoszenia wirusa. Ebola nie rozprzestrzenia się drogą powietrzną jak grypa czy COVID-19. Do zakażenia dochodzi poprzez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi chorej osoby. Co więcej, zakażeni stają się źródłem infekcji dopiero po wystąpieniu objawów. To oznacza, że samo przebywanie na stadionie, w strefie kibica czy w samolocie z osobą bez objawów nie stwarza ryzyka zakażenia.
WHO przypomina również niedawny przypadek pacjenta ewakuowanego z Ugandy do Niemiec. Chory został poddany izolacji i wyzdrowiał. 5 osób mających z nim kontakt pozostawało pod obserwacją przez 21 dni. U żadnej nie rozwinęła się choroba. Obecnie w Europie nie ma aktywnych przypadków Eboli ani lokalnej transmisji wirusa. To sygnał, że europejskie systemy ochrony zdrowia działają prawidłowo.
Uspokajające komunikaty WHO nie oznaczają jednak, że problem zniknął. Organizacja nadal prowadzi działania w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie, gdzie od wielu miesięcy trwa walka z ogniskami choroby wywołanej przez wirusa Ebola.
Sytuacja jest dodatkowo trudna, ponieważ dla szczepu Bundibugyo odpowiedzialnego za obecne zachorowania nadal nie ma zatwierdzonej szczepionki ani specyficznego leczenia. Dysponujemy jednak skuteczną terapią wspomagającą, która znacząco zwiększa szanse przeżycia pacjentów - jeśli zostanie wdrożona na wczesnym etapie.
Na dziś odpowiedź WHO jest jednoznaczna: kibice podróżujący na mistrzostwa świata nie mają powodów do obaw. Organizacja nie zaleca żadnych dodatkowych ograniczeń ani zmian planów podróży związanych z turniejem.
Eksperci podkreślają jednak, że najlepszą ochroną przed międzynarodowym rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych pozostaje szybkie opanowywanie ognisk u źródła. Dlatego działania prowadzone obecnie w Afryce mają znaczenie nie tylko dla lokalnych społeczności, ale także dla bezpieczeństwa zdrowotnego na całym świecie.
Czytaj także:
Nawet 60 mln dol. na trzy nowe szczepionki przeciwko wirusowi Ebola