Autor : Marcin Powęska
2026-04-02 13:14
Naukowcy ostrzegają, że e-papierosy prawdopodobnie powodują raka płuc i jamy ustnej. Pełną skalę ryzyka poznamy dopiero za lata.
Nowa publikacja w czasopiśmie Carcinogenesis to jedna z najbardziej rozbudowanych prób odpowiedzi na pytanie, czy wapowanie samo w sobie może wywoływać nowotwory - niezależnie od klasycznego palenia.
Zespół kierowany przez prof. Bernarda Stewarta z UNSW Sydney przeanalizował szeroki wachlarz danych: od badań klinicznych, przez eksperymenty na zwierzętach, po analizy laboratoryjne. W projekt zaangażowano ekspertów z wielu dziedzin - epidemiologów, chirurgów klatki piersiowej, farmaceutów i specjalistów zdrowia publicznego. Wnioski nie są optymistyczne. Osoby korzystające z e-papierosów mają zwiększone ryzyko rozwoju nowotworów w porównaniu z tymi, które nie wapują.
Autorzy badania nie opierają się na pojedynczym mechanizmie. Wręcz przeciwnie - pokazują cały zestaw procesów biologicznych, które razem tworzą warunki sprzyjające rozwojowi raka.
W aerozolu z e-papierosów wykryto liczne substancje potencjalnie rakotwórcze, w tym lotne związki organiczne oraz metale uwalniane z elementów grzewczych urządzeń. To nie jest więc "nieszkodliwa para wodna", lecz chemiczna mieszanka, która trafia bezpośrednio do płuc i jamy ustnej. Równolegle badania na ludziach pokazują konkretne zmiany biologiczne: uszkodzenia DNA, stres oksydacyjny i przewlekły stan zapalny tkanek. To dokładnie te procesy, które w onkologii uznaje się za wczesne etapy transformacji nowotworowej.
Jeszcze bardziej bezpośrednie są dane z badań na zwierzętach. U myszy narażonych na aerozol z e-papierosów obserwowano rozwój guzów płuc. Z kolei eksperymenty laboratoryjne pokazują zaburzenia w funkcjonowaniu komórek i szlaków biologicznych związanych z kontrolą podziałów komórkowych. - Biorąc pod uwagę wszystkie dane - od badań klinicznych po eksperymenty - e-papierosy prawdopodobnie powodują raka płuc i jamy ustnej - mówi prof. Stewart.
Mimo mocnych wniosków autorzy podkreślają jedno ograniczenie: brak długoterminowych danych epidemiologicznych. E-papierosy są na rynku od ok. 20 lat to okres zbyt krótki, by precyzyjnie policzyć liczbę przypadków raka wywołanych konkretnym czynnikiem. Dlatego analiza ma charakter jakościowy - pokazuje kierunek i mechanizmy, ale nie podaje jeszcze konkretnych liczb. To jednak sytuacja dobrze znana z historii medycyny. W przypadku tradycyjnego palenia potrzeba było niemal 100 lat, aby oficjalnie uznać jego związek z rakiem płuca. Wcześniejsze sygnały przez długi czas ignorowano lub bagatelizowano.
E-papierosy pojawiły się na rynku jako "bezpieczniejsza alternatywa" dla klasycznych papierosów i potencjalne narzędzie do rzucania palenia. Dziś ich obraz jest znacznie bardziej skomplikowany. Dotychczas większość uwagi skupiała się na tym, czy wapowanie prowadzi do sięgania po tradycyjne papierosy. Znacznie mniej analizowano jego bezpośredni wpływ na ryzyko nowotworów. Tymczasem skala zjawiska rośnie, szczególnie wśród młodych ludzi. Kolorowe, smakowe urządzenia stały się powszechnym widokiem w przestrzeni publicznej - od szkół po bary.
Dodatkowym problemem jest tzw. dual use, czyli jednoczesne korzystanie z e-papierosów i tradycyjnych papierosów. Wbrew założeniom, wielu użytkowników nie rezygnuje z palenia, lecz łączy oba nawyki. Jak wskazują dane epidemiologiczne ze Stanów Zjednoczonych, taka kombinacja może zwiększać ryzyko raka płuca nawet 4 razy w porównaniu z osobami, które nie korzystają z żadnej z tych form nikotyny.
Autorzy badania wyraźnie ostrzegają przed powtórzeniem błędów z przeszłości. W przypadku papierosów pierwsze sygnały o ich szkodliwości pojawiały się już w XIX w., ale przez dekady nie prowadziły do realnych działań. Dopiero raport amerykańskiego Surgeon General z 1964 r. jednoznacznie potwierdził związek palenia z rakiem płuca. W międzyczasie miliony ludzi zostały narażone na ryzyko. Dziś, zdaniem naukowców, znajdujemy się w podobnym momencie.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu