Autor : Marcin Powęska
2026-04-02 10:31
Długi COVID to nie tylko zmęczenie i duszność. Nowe dane ze Szwecji pokazują, że u osób z utrzymującymi się objawami po COVID-19 wyraźnie rośnie ryzyko chorób serca i naczyń - nawet jeśli infekcja początkowo była łagodna.
Długi COVID z miesiąca na miesiąc coraz wyraźniej rysuje się jako jedno z najpoważniejszych długoterminowych następstw pandemii. To nie jest już tylko zbiór trudnych do uchwycenia objawów, takich jak przewlekłe zmęczenie czy mgła mózgowa. Coraz więcej badań pokazuje, że za tym zespołem mogą iść konkretne, mierzalne konsekwencje zdrowotne - w tym choroby układu sercowo-naczyniowego.
Nowe badanie zespołu z Karolinska Institutet, opublikowane w czasopiśmie eClinicalMedicine, wpisuje się w ten trend, ale robi coś więcej. Zamiast skupiać się na najcięższych przypadkach COVID-19, naukowcy przyjrzeli się osobom, które przeszły infekcję łagodnie i nigdy nie trafiły do szpitala.
Analiza objęła ponad 1,2 mln osób w wieku od 18 do 65 lat. W tej populacji ok. 9000 miało rozpoznany długi COVID, co odpowiadało 0,7 proc. badanych. Badacze świadomie wykluczyli osoby, które wcześniej miały choroby serca lub były hospitalizowane z powodu COVID-19. Dzięki temu mogli sprawdzić, czy samo wystąpienie długiego COVID - nawet po łagodnej infekcji - wiąże się z późniejszym ryzykiem kardiologicznym. Uczestników obserwowano przez ok. 4 lata.
Wyniki są jednoznaczne. W grupie z długim COVID zdarzenia sercowo-naczyniowe występowały znacznie częściej niż u osób bez tego rozpoznania. W ciągu okresu obserwacji jakiegoś rodzaju problem kardiologiczny rozwinął się u 18,2 proc. kobiet z długim COVID i 20,6 proc. mężczyzn. Dla porównania, w grupie bez długiego COVID było to odpowiednio 8,4 proc. i 11,1 proc.
Różnice nie zniknęły nawet po uwzględnieniu takich czynników jak wiek, status społeczno-ekonomiczny czy inne znane czynniki ryzyka. Kobiety z długim COVID miały ponad 2 razy wyższe ryzyko rozpoznania choroby sercowo-naczyniowej niż kobiety bez tego powikłania. U mężczyzn wzrost ryzyka wynosił ok. 1/3. Najczęściej obserwowano zaburzenia rytmu serca i chorobę wieńcową - zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. U kobiet dodatkowo pojawiało się zwiększone ryzyko niewydolności serca i chorób naczyń obwodowych. Co ciekawe, nie odnotowano wyraźnego związku między długim COVID a udarem mózgu.
Jednym z najważniejszych wniosków z badania jest to, że wielu pacjentów z podwyższonym ryzykiem może w ogóle nie trafiać pod opiekę specjalistyczną. Chodzi o osoby, które przeszły COVID-19 w domu i nie wymagały hospitalizacji.
Jak zauważa doktorantka Pia Lindberg z Karolinska Institutet, główna autorka badania, w takich przypadkach wtórne powikłania mogą być po prostu przeoczone. Objawy, takie jak kołatanie serca, spadek wydolności czy nietypowa duszność, bywają analizowane oddzielnie, bez powiązania z wcześniejszym zakażeniem.
- Nasze wyniki pokazują, że długi COVID może być czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, nawet u młodszych osób, które wcześniej były zdrowe. To podkreśla potrzebę bardziej uporządkowanej obserwacji tych pacjentów, z uwzględnieniem różnic między kobietami a mężczyznami - podkreśla badaczka.
Autorzy zwracają uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt - różnice płciowe. Choroby sercowo-naczyniowe u kobiet często mają mniej typowy przebieg niż u mężczyzn. Objawy bywają bardziej rozproszone, mniej charakterystyczne, przez co łatwiej je przeoczyć lub przypisać innym przyczynom. W kontekście długiego COVID to podwójne wyzwanie.
Badanie ze Szwecji wpisuje się w rosnącą liczbę dowodów na to, że skutki pandemii będą odczuwalne jeszcze przez wiele lat. Coraz więcej analiz sugeruje, że COVID-19 - a zwłaszcza jego przewlekła postać - może zwiększać ryzyko chorób serca długo po ustąpieniu ostrej infekcji.
Mechanizmy tego zjawiska nie są jeszcze w pełni poznane. Wśród możliwych przyczyn wymienia się przewlekły stan zapalny, uszkodzenie śródbłonka naczyń, zaburzenia krzepnięcia i nieprawidłową odpowiedź układu odpornościowego.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu