Autor : Magdalena Gajownik
2026-04-03 10:49
Polska ma zapłacić miliardy za nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19, a jednocześnie szykuje zmiany w finansowaniu diagnostyki i systemie ochrony zdrowia. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk w radiu RMF FM przyznała: to jedna z najtrudniejszych sytuacji dla resortu i pacjentów.
Sześć miliardów złotych – tyle może kosztować decyzja sprzed kilku lat, która dziś wraca jak bumerang i uderza w system ochrony zdrowia z pełną siłą, zmuszając rząd do szukania pieniędzy tam, gdzie i tak ich brakuje, a jednocześnie wywołując pytania o dostępność badań, leczenia i przyszłość finansowania całego sektora. Chodzi o wyrok Brukseli ws. niewywiązanie się z umowy poprzedniego rządu.
-Zgodnie z tym wyrokiem, który wczoraj zapadł w Brukseli, który został przekazany do Ministerstwa Zdrowia istotnie musimy zapłacić ponad 6 mld zł za nieodebrane szczepionki. I co gorsza, w ciągu kolejnych trzech lat jeszcze te szczepionki odebrać, czyli odebrać 64 mln niepotrzebnych szczepionek, niepotrzebnych dawek, które będziemy musieli w większości zutylizować - mówiła na antenie radia RMF FM wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.
Problem nie kończy się jednak na samym rachunku – dochodzą kolejne koszty, o których dziś trudno mówić precyzyjnie, ale które, jak przyznaje resort, będą znaczące, bo mowa o milionach złotych, które trzeba będzie wygospodarować na pokrycie kosztów utylizacji. Jeszcze większe emocje budzi jednak to, co oznacza ta kwota dla pacjentów i systemu zdrowia, który już teraz balansuje między rosnącymi potrzebami a ograniczonym budżetem.
-Sześć miliardów wydajemy rocznie na zaawansowane, wysokospecjalistyczne terapie onkologiczne dla pacjentów, którzy chorują na raka. To jest sześć miliardów płacimy za leki w ramach programów lekowych onkologicznych. I to jest ten koszt, który teraz musimy zapłacić za niepotrzebne szczepionki covidowe - wyliczała wiceszefowa zdrowia. To może oznaczać konieczność przesuwania środków i szukania kolejnych już oszczędności – także w obszarach, które bezpośrednio dotykają pacjentów. Jednym z nich jest diagnostyka, gdzie rząd wprowadza mechanizm współfinansowania części badań wykonywanych ponad kontrakt.
Resort zdrowia przekonuje jednak, że zmiany nie uderzą w najbardziej wrażliwe grupy, czyli w pacjentów onkologicznych i dzieci. Mimo wszystko to jednak nie uspokaja wszystkich obaw, bo – jak podnoszą eksperci – system działa jako całość, a wydłużenie drogi do diagnozy w innych grupach pacjentów może oznaczać późniejsze wykrywanie chorób. MZ odpowiada, że zmiany mają uporządkować system i ograniczyć nadużycia. Wskazuje przy tym konkretne dane z kontroli NFZ - W badaniu rezonansu magnetycznego Narodowy Fundusz Zdrowia zbadał 12 tys. przypadków. 8,5 tys. z tych badań zostało podzielone. To znaczy pacjent został wielokrotnie zakwalifikowany do badania na przykład poszczególnych odcinków kręgosłupa, chociaż to badanie mogłoby być wykonane jako jedno badanie - mówiła Kacperczyk.
W tle pozostaje jeszcze jeden problem – rosnące koszty systemu, w tym wynagrodzeń. Choć nakłady na zdrowie rosną, rosną też oczekiwania i potrzeby, a możliwości finansowe państwa nie są z gumy. W kontekście utrzymania tempa wzrostu płac w ochronie zdrowia Katarzyna Kacperczyk powiedziała wprost: w dłuższej perspektywie będzie to trudne, bo nas na to nie stać. Na razie rząd analizuje wyrok i zapowiada przygotowanie odwołania, ale obiektywnie szanse na sukces są nikłe, dlatego MZ równolegle szuka scenariuszy, które pozwolą ograniczyć skutki finansowe tej decyzji. Do tego dochodzą czynniki zewnętrzne – napięcia międzynarodowe i ryzyko zakłóceń w dostawach leków, chociaż resort zdrowia uspokaja, że sytuacja jest monitorowana i na dziś nie ma powodów do alarmu.
Na końcu rozmowy pojawiał się temat, który nie dotyczy miliardów, ale codziennej pracy w terenie – bezpieczeństwa ratowników medycznych. Do karetek trafią kamizelki ochronne, choć ich użycie nie będzie obowiązkowe w każdej sytuacji. Jak wyjaśniała wiceminister, chodzi o podobne zasady jak w przypadku innego sprzętu ochronnego – ratownik ma po niego sięgać wtedy, gdy sytuacja tego wymaga, a nie nosić go przez cały dyżur. Proces wdrażania już się rozpoczął, choć nie obyło się bez opóźnień i próśb ze strony samych podmiotów medycznych. Kamizelki będą dostarczane w dwóch partiach - pierwsza, do końca marca, a druga partia do końca kwietnia. Jednocześnie placówki wnioskują o więcej czasu na pełne wyposażenie zespołów ratownictwa. Resort analizuje wydłużenie tego terminu nawet do końca roku, choć – jak zapowiada – same kamizelki powinny trafić do zespołów znacznie wcześniej, bo do końca maja.
Czytaj także:
6 mld zł za niewykorzystane szczepionki. Burza po wyroku. Co dalej?
Sąd: Polska ma zapłacić Pfizerowi ok. 5,6 mld zł za szczepionki
Partnerzy serwisu