Autor : Marcin Powęska
2026-08-28 09:13
Terapia znana dotąd głównie z leczenia nowotworów krwi może pomóc także pacjentom z reumatoidalnym zapaleniem stawów. Po jednorazowym podaniu komórek CAR-T stan wszystkich uczestników niewielkiego badania się poprawił. U 3 osiągnięto remisję bez dalszego przyjmowania leków na RZS.
Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) często bywa mylone ze zmianami zwyrodnieniowymi, które pojawiają się wraz z wiekiem. To jednak zupełnie inna choroba. W RZS układ odpornościowy, który powinien bronić organizmu przed infekcjami, zaczyna atakować własne stawy. Najczęściej najpierw chorują dłonie i stopy. Stawy bolą, puchną i sztywnieją, zwłaszcza rano. Dla części pacjentów zapięcie guzików, odkręcenie butelki czy zejście po schodach staje się codziennym wyzwaniem. Z czasem nieleczony stan zapalny może trwale uszkodzić stawy. Choroba potrafi też uderzać poza nimi, np. w serce, płuca i naczynia krwionośne.
Według najnowszych szacunków Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Polsce z reumatoidalnym zapaleniem stawów żyje ok. 400 tys. osób. Blisko 3/4 chorych stanowią kobiety. Niemal połowa pacjentów jest w wieku produkcyjnym, dlatego skutki RZS nie ograniczają się do zdrowia. Choroba może oznaczać długie zwolnienia, konieczność zmiany pracy, a w ciężkich przypadkach utratę samodzielności.
Dzisiejsze terapie potrafią skutecznie łagodzić RZS. Warunkiem jest szybkie rozpoznanie i odpowiednio wcześnie rozpoczęte leczenie. U wielu osób pozwala ono zahamować niszczenie stawów i prowadzić normalne, aktywne życie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy kolejne leki przestają działać albo od początku nie przynoszą wystarczającej poprawy. Tak było w przypadku uczestników badania przeprowadzonego przez zespół berlińskiego szpitala Charité.
Do pierwszej fazy eksperymentu zakwalifikowano 6 osób - 3 kobiety i 3 mężczyzn w wieku 31-69 lat. Każda z nich miała ciężką, aktywną postać RZS, która nie reagowała na dostępne terapie. W ciągu poprzednich 10 lat niektórzy pacjenci wypróbowali bez powodzenia nawet 8 nowoczesnych leków biologicznych lub celowanych. To właśnie dla takich osób naukowcy postanowili wykorzystać metodę kojarzoną dotąd głównie z onkologią.
Terapia CAR-T zaczyna się od pobrania z krwi pacjenta limfocytów T (leukafereza). W laboratorium otrzymują one nową umiejętność: potrafią rozpoznać określony cel i zniszczyć komórki, które go mają. W onkologii tym celem są komórki rakowe. W przypadku RZS badacze skierowali CAR-T przeciw limfocytom B - części układu odpornościowego odpowiedzialnej m.in. za produkcję przeciwciał.
Niektóre limfocyty B przechowują jednak błędną "pamięć" i wytwarzają przeciwciała atakujące własny organizm. Mogą przetrwać w szpiku kostnym, węzłach chłonnych oraz tkankach otaczających stawy. Stamtąd ponownie podsycają stan zapalny, nawet jeśli wcześniejsze leczenie usunęło podobne komórki z krwi.
Zmodyfikowane limfocyty T miały dotrzeć także do tych kryjówek. Każdy uczestnik otrzymał pojedynczy wlew zawierający 100 mln komórek CAR-T. Wcześniej pacjenci przeszli krótkie leczenie przygotowujące układ odpornościowy i odstawili dotychczasowe leki na RZS.
Efekt pojawił się u wszystkich 6 uczestników. Zmniejszyły się ból i obrzęk stawów, a pacjenci odzyskali część sprawności. Badania obrazowe pokazały, że ogniska zapalne wokół stawów stawały się mniejsze, a w niektórych miejscach całkowicie znikały.
Pod koniec trwającej 9-12 miesięcy obserwacji aktywność choroby była średnio o 34 proc. niższa niż przed terapią. Troje pacjentów spełniło rygorystyczne kryterium co najmniej 70-procentowej poprawy. Ta sama trójka osiągnęła remisję i nie potrzebowała leków na RZS.
Po leczeniu gwałtownie obniżył się poziom autoprzeciwciał związanych z RZS. U 5 z 6 uczestników przestał być wykrywany jeden z rodzajów czynnika reumatoidalnego (RF), a u 4 zniknęły badane przeciwciała ACPA, które są charakterystyczne dla tej choroby.
Z czasem organizm zaczął produkować nowe limfocyty B. Były to jednak głównie niedojrzałe, "czyste" komórki, które nie nosiły jeszcze pamięci prowadzącej do ataku na stawy.
Wyniki opisane w Nature Medicine są obiecujące, ale daleko jeszcze do ogłoszenia nowego sposobu leczenia RZS. Badanie objęło tylko 6 osób, nie miało grupy kontrolnej, a głównym celem pierwszej fazy było sprawdzenie bezpieczeństwa terapii. Nie wiadomo też, czy remisja utrzyma się przez kilka lat.
Reakcje pacjentów nie były jednakowe. U części poprawa była wyraźniejsza, u innych słabsza. U jednej osoby choroba powróciła po początkowym okresie remisji bez leków. Nie można więc powiedzieć, że CAR-T wyleczyła wszystkich uczestników.
Sama procedura również nie jest obojętna dla organizmu. U każdego pacjenta pojawił się przejściowy zespół uwalniania cytokin (CRS) - reakcja przypominająca ostrą infekcję, z gorączką i złym samopoczuciem. Nie wystąpiły ciężkie powikłania neurologiczne ani inne poważne zdarzenia niepożądane. U jednej osoby przejściowo wzrosły wyniki prób wątrobowych.
W drugiej fazie badania COMPARE bierze udział kolejnych 10 pacjentów. Tym razem CAR-T zostanie porównana z rytuksymabem - stosowanym już w leczeniu RZS lekiem, który także usuwa część limfocytów B.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu