Autor : Marcin Powęska
2026-09-23 16:46
Tabletka, żel, a może zastrzyk dla mężczyzny? WHO po raz pierwszy określiła, jakie wymagania powinny spełniać nowe męskie środki antykoncepcyjne. To krok w stronę większego wyboru - także dla polskich par - ale kiedy realnie możemy spodziewać się ich na rynku?
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała pierwsze ogólne wytyczne dla nowych męskich metod antykoncepcji. W opublikowanym dokumencie kryje się konkretna lista oczekiwań wobec produktów, nad którymi pracują naukowcy i firmy: od skuteczności i działań niepożądanych po wygodę stosowania i koszt.
Punktem wyjścia jest niewielki wybór dostępny mężczyznom. WHO wskazuje, że ich udział w antykoncepcji opiera się przede wszystkim na prezerwatywach, wazektomii i stosunku przerywanym. Nowe, odwracalne metody miałyby poszerzyć ten zestaw i ułatwić dzielenie odpowiedzialności za zapobieganie ciąży.
Raport obejmuje trzy kierunki badań. Pierwszy to hamowanie produkcji plemników - za pomocą środków hormonalnych lub niehormonalnych. W grę wchodzą m.in. tabletki, żele nakładane na skórę, zastrzyki i implanty.
Drugi polega na zaburzaniu funkcji plemników, np. ich ruchliwości albo zdolności do zapłodnienia. To w tej grupie pojawia się perspektywa antykoncepcji stosowanej doraźnie. Pożądanym celem jest działanie już po pierwszej dawce, ale pozostaje to wymaganiem dla przyszłych produktów, a nie potwierdzoną właściwością preparatu dostępnego w aptece.
Trzeci kierunek to blokowanie transportu lub przekazywania plemników. Badane są m.in. materiały wprowadzane do nasieniowodów, które miałyby zatrzymywać ich przepływ.
WHO podaje konkretne cele. Dla metod hamujących produkcję plemników minimalny próg zakłada nie więcej niż 7 ciąż na 100 par w ciągu roku stosowania, a optymalny - nie więcej niż 3. Dla metod blokujących nasieniowody oczekiwania są wyższe: poniżej 1 ciąży na 100 par rocznie, a w wariancie optymalnym poniżej 1 na 1000.
Istotny jest również czas potrzebny do uzyskania działania. W przypadku hamowania produkcji plemników WHO wskazuje jako cel minimalny obniżenie ich stężenia do określonego poziomu w ciągu 12 tygodni u co najmniej 90 proc. mężczyzn. Ochrona nie musi więc zaczynać się wraz z pierwszą dawką. Równie ważna jest odwracalność. Dla tej grupy preparatów powrót stężenia plemników do zakresu referencyjnego powinien nastąpić w ciągu 12 miesięcy od odstawienia, a optymalnie - w ciągu 6.
Autorzy raportu uwzględniają wpływ preparatów na nastrój, libido i erekcję. Wskazują również, że zwiększenie częstości wad wrodzonych u dzieci po stosowaniu męskiej antykoncepcji byłoby niedopuszczalne.
Nowa metoda ma też nadawać się do codziennego życia. Stąd wymagania dotyczące prostego dawkowania, przechowywania czy możliwości samodzielnego stosowania. W przypadku środków hamujących produkcję plemników optymalny cel cenowy wynosi mniej niż 5 dol. miesięczne.
WHO wskazuje, że nowe odwracalne męskie metody antykoncepcji mogą pojawić się na rynku w ciągu 5-10 lat. Najbardziej zaawansowane są prace nad preparatami hormonalnymi hamującymi produkcję plemników. Jak opisuje raport, trwają analizy badań fazy IIb, które dostarczają danych o skuteczności i bezpieczeństwie. Kolejnym krokiem mają być badania fazy III, potrzebne do ubiegania się o dopuszczenie preparatów do stosowania.
Z pełnym raportem WHO można zapoznać się tutaj.
Czytaj także:
Męska antykoncepcja z dofinansowaniem 92,5 mln dol. W końcu się uda?
Partnerzy serwisu